ARCHIWALIA


W dniu 14 września 2019 roku zmarł mgr inż. STANISŁAW KOC, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, którą ukończył w 1959 roku na wydziale metalurgii. W latach 1964-1994 pracował w Hucie Warszawa na stanowiskach m.in.: kierownika zmiany Walcowni Półwyrobów, zastępcy kierownika Stalowni, kierownika Wydziału Przerobu Złomu.

Zaangażowany w swoją pracę hutnik, wręcz przodownik pracy – w 1976 roku zmiana kierowana przez S. Koca na Walcowni Zgniatacz wyprodukowała w ciągu 8 godzin rekordową ilość 1.252 tony kęsisk stalowych.

Społecznik, współzałożyciel i członek władz spółdzielni mieszkaniowej DOMHUT.

Aktywny uczestnik prac Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy, w latach 2014-2016 członek jego Zarządu – rzecznik prasowy.

Korespondent strony internetowej SPHW, autor wielu wspomnień o Hucie Warszawa tam zamieszczonych, ale też opowiadań o pięknie przyrody i doznaniach estetycznych hutnika-emeryta.

Pogrzeb Stanisława Koca odbył się w dniu 19 września 2019 roku na Cmentarzu Bródnowskim.




List otwarty Honorowego Przewodniczącego naszego Stowarzyszenia – Tadeusza Konrada, zawierający troskę o losy i dalszy rozwój SPHW.



                             Szanowny Pan

                      Marek Kempa

                      Prezes Zarządu Huty ArcelorMittal Warszawa

 

                       Szanowny Pan

                      Marek Łuszczyński

                      Przewodniczący Zarządu

                      Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa

                      Warszawscy Hutnicy

 

 L i s t   o t w a r t y


          Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy ma już ponad 12 lat. Dynamiczny rozwój Stowarzyszenia był możliwy tylko dlatego, że korzysta ono z bardzo dużego wsparcia Huty ArcelorMittal, która podkreśla, że jest kontynuatorką działalności produkcyjnej Huty Warszawa. Świadczy o tym także umieszczenie nazwy „Huta Warszawa” na głównym budynku obok logo międzynarodowego koncernu, którego częścią jest zakład.

          W czasie minionych lat miały miejsce wydarzenia i fakty warte odnotowania.

          W ramach utrwalania pamięci o Hucie Warszawa i jej pracownikach ukazały się 3 książki zawierające wspomnienia warszawskich hutników. Dzięki temu nie dopuściliśmy do tego, aby Huta Warszawa poszła w zapomnienie. Mówiliśmy o niej prawdę. Pokazaliśmy też wielu ludzi, których trud i poświęcenie wymaga zawsze najwyższego szacunku.

          Na 60-lecie istnienia warszawskiej huty została wydana książka zawierająca wspomnienia i oceny obejmujące okres działalności Huty Warszawa, jak i Huty ArcelorMittal.

          Zorganizowano na Bielanach 5 wystaw fotograficznych i dwie wystawy pamiątek o Hucie Warszawa.

          Regularnie odbywały się spotkania integracyjne rozwijające poczucie wspólnoty hutników warszawskich.

          Dzięki wspólnym staraniom Huty i Stowarzyszenia, przy wsparciu Urzędu Dzielnicy Bielany, powstało na Bielanach Rondo Hutników Warszawskich upamiętniające hutniczy trud warszawskich hutników. Także przy bramie głównej zakładu ustawiono pomnik dla uhonorowania pokoleń hutników. Pomnikiem tym jest walcarka z walcowni średnio-drobnej.

          Wróciły na Bielany uroczyste obchody Dnia Hutnika. Ważnym elementem tych obchodów jest uroczysty przemarsz hutników od Ronda Warszawskich Hutników do Huty ArcelorMittal. Ten manifestacyjny przemarsz, nawiązujący do trasy, jaką pokonywali pierwsi pracownicy huty idący do pracy od pętli autobusu, to pokaz, że Huta na Bielanach istnieje i jest nieodłącznie związana z tradycjami Warszawy. Wielkim powodzeniem cieszą się też uroczyste festyny organizowane przez Hutę z tej okazji.          

          Przekazuję wyrazy uznania i składam serdeczne podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji tych poczynań i je wspierali.

          Tragiczne wydarzenia, które spotkały nasze Stowarzyszenie na początku tego roku zmuszają do refleksji: „co dalej?”. Wszystko wskazuje na to, ze kończą się perspektywy Stowarzyszenia. I nasuwa się pytanie, czy uda się zapewnić dalsze istnienie Stowarzyszenia.

          Proszę o rozważenie czy społeczna organizacja – nie będąca związkiem zawodowym – zrzeszająca pracowników Huty i mająca w swojej nazwie: „Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy” może być potrzebna i przydatna w realizacji wielu różnych zadań podejmowanych zarówno w Hucie, jak i poza nią.

          Można tu mieć na uwadze współdziałanie Stowarzyszenia w organizacji różnych form współpracy z załogą. Również we wszystkich działaniach na rzecz utrzymania bezwypadkowej pracy udział Stowarzyszenia może być znaczny. Stowarzyszenie może też odgrywać istotną rolę przy realizacji wspólnych celów.

          W moim wystąpieniu wygłoszonym na uroczystości dziesięciolecia działalności Stowarzyszenia powiedziałem, że: „najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby Stowarzyszenie przyjęło nowe cele – cele mieszczące się w zainteresowaniach dzisiejszych pracowników warszawskiej Huty, tak aby zaczęli oni wstępować w szeregi Stowarzyszenia i stopniowo przejmowali jego dalsze losy w swoje ręce.”

          Tak się, niestety, nie stało. Ale ta idea jest dalej aktualna.


                                                  Tadeusz Konrad

                                                  Honorowy Przewodniczący

                                                  Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa

                                                  Warszawscy Hutnicy

 

Warszawa, dnia 23.03.2018  




W dniu 30 grudnia 2018 roku, w wyniku urazów odniesionych w nieszczęśliwym wypadku,  zmarł mgr Kazimierz Łoś.

Był absolwentem SGPiS, pracował w Hucie Warszawa w latach 1957-1971, m.in. na stanowiskach zastępcy kierownika W-45 ds. ekonomicznych, kierownika Działu Zatrudnienia i Płac. Aktywny działacz społeczno-polityczny – pełnił m.in. funkcję sekretarza Konferencji Samorządu Robotniczego oraz sekretarza organizacji partyjnej.

Był inicjatorem powołania przy Hucie Warszawa zakładowego Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego. Aktywnie uczestniczył w pracach Ogólnopolskiego Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie, którego był członkiem.

W latach 1962-1968 był nauczycielem przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Hutniczych przy Hucie Warszawa.

W ostatnich latach aktywnie uczestniczył w pracach Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy, przygotowując m.in. monografię o wkładzie Huty Warszawa i jej pracowników w dzieło odbudowy Zamku Królewskiego.

Uroczystości pogrzebowe - świeckie odbyły się w środę 9 stycznia 2019 roku w Domu Pogrzebowym na Cmentarzu Północnym (Wólka Węglowa).



W dniu 20 lutego 2018 roku zmarła Zofia Bieguszewska-Kochan (1942-2018).

W latach 1982-1999 była zatrudniona w Hucie Warszawa jako redaktor naczelna gazety zakładowej Hutnik Warszawski.

Ceniona współpracownica redakcji biuletynu Huty ArcelorMittal Warszawa „Jedynka” oraz czasopism wydawanych na terenie Bielan i Żoliborza.

W 2005 roku Zofia Bieguszewska-Kochan uczestniczyła w spotkaniu założycielskim Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy, w latach 2005-2007 została członkiem Zarządu SPHW.

Aktywnie uczestniczyła we wszystkich spotkaniach i uroczystościach organizowanych przez Stowarzyszenie.



W dniu 1 stycznia 2018 roku zmarł mgr Jerzy Trześniewski. Miał 69 lat.

Jako absolwent Wydziału Ekonomiczno-Społecznego w Szkole Głównej Planowania i Statystyki rozpoczął w 1971 roku pracę w Hucie Warszawa, którą zakończył w 1990 roku.

Pracował na stanowiskach:

- starszego ekonomisty w dziale zatrudnienia i płac,

- zastępcy kierownika Wydziału Walcowni ds. ekonomicznych,

- zastępcy dyrektora Huty ds. ekonomicznych,

- dyrektora naczelnego Huty Warszawa.

Był też cenionym działaczem społeczno-politycznym.

Jerzy Trześniewski w 2014 roku został wybrany Przewodniczącym Zarządu Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy.


1 stycznia 2018 roku w wieku lat 86 zmarł wieloletni pracownik Huty Warszawa mgr Franciszek Kaczmarek.

W Hucie pracował w latach 1958-1974 na stanowiskach:

- inspektora spraw osobowych,

- kierownika działu spraw osobowych,

- z-cy dyrektora Huty ds. administracyjno-socjalnych. 

Aktywnie uczestniczył w pracach Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa, w latach 2008-2012 był członkiem jego Zarządu, a w okresie 2012-2014 pełnił funkcję Przewodniczącego  Zarządu SPHW.

Od roku 2015 Honorowy Przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa - Warszawscy Hutnicy.  



Dzień św. Floriana – Dniem Hutnika

    

Zarząd Huty ArcelorMittal Warszawa oraz Zarząd Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy z okazji Dnia Hutnika serdecznie zapraszają w dniu 10 maja 2018 roku

o godzinie 11:45 na przemarsz od Ronda Hutników Warszawskich do bramy głównej Huty ArcelorMittal Warszawa.

Drogę tę codziennie przemierzali pieszo pracownicy Huty Warszawa w pierwszych latach jej istnienia na przełomie lat 50. i 60. XX wieku.

Program:

Godz. 12:00  - spotkanie na Rondzie Hutników Warszawskich

Godz. 12:10-12:45 - uroczysty przemarsz hutników i sympatyków huty do bramy głównej Huty ArcelorMittal Warszawa

Godz. 12:45 - złożenie kwiatów przy pomniku-symbolu hutniczego trudu

Godz. 12:50 - wspólna fotografia uczestników przemarszu na schodach przed wejściem głównym do biurowca Huty

Godz. 13:00 - koleżeńskie rozmowy przy kawie i herbacie w sali konferencyjnej w biurowcu Huty




Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy otrzymało zaproszenie od Stowarzyszenia „Gladiator” na spotkanie poświęcone innowacjom w diagnostyce
i leczeniu raka gruczołu krokowego, które odbyło się w poniedziałek 26 marca 2018
roku o godzinie 12:30 w Auli Ratusza Urzędu Dzielnicy Bielany przy ul. Żeromskiego 29.

Z zaproszenia skorzystało wielu naszych kolegów, którzy wraz z innymi wysłuchali z zainteresowaniem świetnie przygotowanych wykładów wygłoszonych m.in. przez:

- prof. Jakuba Dobrucha - "Od komórki do guza, czyli jak powstaje rak prostaty"

- dr. n. med. Piotra Krysta - "Jak wykryć nowotwór zanim powstaną objawy, czyli innowacje we współczesnej diagnostyce"

- dr n. med. Iwony Skonecznej - "Jak postępować gdy choroba wymyka się spod kontroli - nowoczesne leczenie przerzutowego raka gruczołu krokowego"

- dr n. med. Mariolę Kosowicz - " Relacja wzajemna lekarz - pacjent"



Zmarł inż. Roman Bortnowski, który ponad 40 lat przepracował w polskim hutnictwie, z tego w latach 1951-1957 w Hucie Warszawa na stanowiskach Głównego Inżyniera, Dyrektora Naczelnego oraz Naczelnego Inżyniera, wnosząc ogromny wkład w realizację pierwszych zadań powstającej wówczas huty.

Był członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa - Warszawscy Hutnicy.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się na Cmentarzu Północnym na Wólce Węglowej w Domu Pogrzebowym w dniu 16 października 2018 roku.



W dniu 11 października 2018 roku w Katedrze Polowej Wojska Polskiego odbyły się uroczystości pogrzebowe zmarłego w dniu 2 października 2018 roku, w wieku 93 lat, majora Wacława Sikorskiego ps. „Bocian”, uczestnika Powstania Warszawskiego, po wojnie oficera Ludowego Wojska Polskiego, zaangażowanego w konspiracyjną działalność Zrzeszenia WiN, za co został skazany na karę śmierci, którą następnie zamieniono na dożywocie. W lutym 1956 roku na mocy amnestii opuścił więzienie i wkrótce został zatrudniony w Hucie Warszawa, pracując początkowo jako tokarz na Wydziale Mechanicznym, a następnie jako specjalista w Dziale Planowania Produkcji. W hucie pracował przez 27 lat do przejścia na emeryturę. Wstąpił do Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy i uczestniczył w jego pracach. Spoczął na Cmentarzu Bródnowski w grobie rodzinnym.



Szanowny Pan

Marek Łuszczyński

Przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa

„Warszawscy Hutnicy”

 

W załączeniu przesyłam mój tekst pt. „Inny punkt widzenia” i proszę o zamieszczenie go na naszej stronie internetowej na takich samych prawach jak teksty innych autorów.

Jestem zdecydowanie przeciwny dopuszczaniu do polemiki na naszym portalu. Bo ona szkodzi naszemu image. Ale skoro się nie da inaczej…

Jak wiadomo od wielu miesięcy zgłaszam (niestety bezskutecznie) uwagi do niektórych tekstów zamieszczonych na stronie internetowej naszego Stowarzyszenia. Strona ta jest oficjalną wizytówką naszego Stowarzyszenia i w związku z tym WSZYSTKIE zamieszczone tam materiały powinny prezentować stanowisko Stowarzyszenia. Oznacza to więc, że strona ta nie może być traktowana jako tzw. „wolna trybuna”. Uważam zatem, że nie powinno się zamieszczać na tej stronie materiałów zawierających różne dyskusyjne poglądy, materiały w których jest nieprawda a nawet plotka oraz materiały nie związane nijak z Hutą Warszawa.

Trzeba też koniecznie mieć na uwadze fakt, że każda nieprawdziwa informacja – traktowana jako tylko i wyłącznie dyskusyjny pogląd jej autora – idzie w świat – i niestety często pozostaje w pamięci czytających ją jako prawda i pewnik.

Pan Przewodniczący w swoim przemówieniu gratulacyjnym, na obchodach jubileuszu istnienia Spółdzielni Budowlano – Mieszkaniowej DOMHUT powiedział: „Reprezentuję Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy, które powstało 14 lat temu z potrzeby zachowania dobrej pamięci o naszej „chlebodawczyni” – Hucie Warszawa…”

W związku z tym, tym bardziej dziś, nie można dopuścić do zamieszczania na stronie Stowarzyszenia tekstów, które zawierają różne – nawet drobne, często nieprawdziwe opinie też i takie, które mogą budzić u czytających te teksty (także osób nie znających tamtej rzeczywistości) różne negatywne refleksje. Wiele dziś zamieszczonych tekstów w jakimś stopniu szkodzi (a nawet ośmiesza) Hutę. Może warto się zastanowić, skąd się to bierze.

Jeszcze ciągle jest w publikacjach i w Internecie dużo niekorzystnych i kłamliwych opowieści o Hucie. Nie ma więc chyba potrzeby aby i na naszym portalu takie umieszczać. Proponuję abyśmy przyjęli zasadę: "PISZEMY TYLKO DOBRZE O HUCIE".

Informuję, że w dalszym ciągu trudno się zgodzić z zaistniałą sytuacją. Niestety moje uwagi nie są uwzględniane. Ale też trudno milczeć.

                                                                      Tadeusz Konrad

Warszawa, dnia 17.02.2019 r.




JESZCZE INNY PUNKT WIDZENIA – NIEZALEŻNY OD PUNKTU SIEDZENIA


Tekst: Stanisław Koc


Lektura tekstu pt. „Inny punkt widzenia” autorstwa T. Konrada zamieszczonego na internetowej stronie SPHW, dotyczy w zasadzie moich publikacji, dlatego czuję się „wywołany do tablicy” i postaram się przedstawić mój punkt widzenia dotyczący zawartej w nich hutniczej problematyki.

Zawodową karierę rozpocząłem w Przedsiębiorstwie Robót Kolejowych (PRK Nr 7), przy remoncie torów kolejowych – jako robotnik. Następnie w 1953 roku zostałem walcownikiem na wydziale blach cienkich w Hucie Batory. W roku 1954 zdałem egzaminy na AGH w Krakowie i studiowałem tam metalurgię do 1959 roku. Po ukończeniu studiów pracowałem w elbląskim ZAMECHU, następnie w Hucie Zygmunt, aby w roku 1964 stać się warszawskim hutnikiem. Byłem nim aż do emerytury – przez lat 30. Dlaczego o tym piszę? Gdyż aby dostać się na studia i zostać inżynierem-hutnikiem musiałem zgubić swoje chłopskie, kułackie pochodzenie, ale też zarobić parę złotych, chociażby  na ubranie i buty. Nie korzystałem z drogi oddelegowania na studia przez zakład pracy.

Z tekstów wynika, że z ich autorem różnią nas punkty widzenia tych samych problemów. Ale uważam, a wręcz jestem przekonany, że możemy się różnić, a przy tym realizować wspólnie cele, jakie służą dobru naszych kolegów hutników i naszego byłego miejsca pracy, Huty Warszawa.

A zatem do rzeczy! Pierwsza uwaga dotyczy mojego tekstu pt. Mój przyjaciel

Autor polemiki pisze: Tekst pt. „Mój przyjaciel” – zresztą doskonały – nie ma żadnego związku z Hutą Warszawa.

Ale dlaczego ma mieć? Napisałem razem z tekstem „Mój przyjaciel” swego rodzaju przesłanie.

Dedykuję to opowiadanie mym przyjaciołom – hutnikom, tym byłym, jak i aktualnym, którzy w wolnych chwilach pasjonują się przyrodą, i którym uprawa ziemi, zbiór jej plonów przynosi radość i dumę.

A więc adresatami mego opowiadania byli bardzo liczni hutnicy – właściciele działek ulokowanych obok Huty – ale nie tylko! Hutnicy oprócz pracy zawodowej mieli przeróżne pasje, byli wędkarzami, sportowcami, miłośnikami motoryzacji. Byli wśród nich artyści – metaloplastycy, poeci, pisarze, malarze. O każdej z tej grup można by podobne opowiadanie napisać. Czy byłoby w tym coś złego?

Następna uwaga dotyczy miejsca budowy huty i udziału marszałka Rokossowskiego w posiedzenie komisji, która miała podjąć ostateczną decyzję o lokalizacji huty. Że takie posiedzenie komisji się odbyło, wiem od świadka tamtych wydarzeń, niestety już nieżyjącego, ale jak najbardziej wiarygodnego, pracującego w tamtych latach z Hilarym Mincem. Otóż świadek ów przekazał tę informację w formie anegdoty na jednym ze spotkań towarzyskich z moim i jego udziałem, w połowie lat 70. Opinia marszałka K. Rokossowskiego, którą przytoczyłem, sprowadza się do stwierdzenia, że niezależnie od lokalizacji huty, to gdy wybuchnie wojna, to i tak tę hutę zbombardują i zniszczą. Po szczegóły odsyłam do tekstu „Prehistoria Huty Warszawa”. Uważam, że nie ma w tej anegdocie niczego ośmieszającego, a wręcz przeciwnie – nadaje podejmowanym decyzjom swoistego kolorytu. Być może nie wszystko to, co zostało w ludzkiej pamięci, zostało przelane na papier.

Ale najbardziej kontrowersyjne okazały się moje wspomnienia z powitania Nowego Roku w Hucie. Na wstępie muszę stwierdzić, że w systemie zmianowym, również czterobrygadowym, jako kierownik zmiany na W45, przepracowałem dobrych kilka lat. Dlatego sądzę, że moja ocena tego systemu wynikająca z osobistych doświadczeń, jak i opinii bardzo wielu pracowników, jest miarodajna i pozwala stwierdzić, że ten system nie został przyjęty ze zbytnim entuzjazmem, gdy go wprowadzano w naszej hucie. Chcę też zwrócić uwagę, iż załoga Huty Warszawa był zlepkiem pracowników delegowanych z innych hut, robotników wywodzących się z podwarszawskich wsi i miasteczek i z samej Warszawy. To zjawisko, które określamy jako etos pracy, poznałem z autopsji i to z perspektywy zarówno robotnika, jak i inżyniera. Niestety, ta warszawska, hutnicza mieszanka powodowała na ogół, że ci importowani do huty pracownicy dostosowywali się w jakimś stopniu do tych, których mieli nauczać, zarówno zawodowej wiedzy, jak i właściwego podejścia do pracy. Moim zdaniem nie było to korzystne dla „etosu pracy”, więc pisząc o byłych już naszych hutnikach nie należy nadużywać tego określenia.

Wstępne fragmenty moich sylwestrowych wspomnień zawierają treści, które wzburzyły mojego adwersarza. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że ludzie idący na bal, do kościoła, czy na jakąś inną uroczystość, wyglądają inaczej, odświętnie, są w innych nastrojach niż ci, którzy, choć schludnie i niekiedy gustownie ubrani, jadą do roboty. A szczególnie w Sylwestra. I o czym tu dyskutować?

W dalszej części mego tekstu opisałem sylwestrowo-noworoczną, gospodarską wizytę, jaką w połowie lat 70. złożył na Zgniataczu dyrektor naczelny huty wespół z sekretarzem komitetu zakładowego. Opis tej wizyty wzburzył Tadeusza Konrada, a szczególnie przytoczone słowa, wypowiedziane przez walcownika Władysława Serwatkę. Po szczegóły odsyłam do tekstu „Nowy Rok na Walcowni”.

Stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że opisana w tym fragmencie mych wspomnień rozmowa, odbyła się w zasadzie dosłownie w taki sposób, jak ją przytoczyłem. Biorący w niej udział Władysław Serwatka – wówczas już starszy pan – znany był na walcowni jako dobry fachowiec, członek PZPR o dość oryginalnych poglądach, często zbyt bezpośrednich. Żyje jeszcze kilka osób, którzy go znali i dobrze zapamiętali, i wiedzą, jakim językiem się posługiwał. Jedno ze sformułowań „czerwony dyrektor z awansu społecznego” szczególnie wzburzyło Tadeusza Konrada, w związku z czym pozwolę sobie przypomnieć tym, co byli aktywni zawodowo w okresie PRL-u, a teraz zapomnieli, albo nie chcą pamiętać, że wówczas w gospodarce kadrowej obowiązywała przy awansach na kierownicze stanowiska tzw. nomenklatura kadrowa, co oznaczało, że głos decydujący należał do komitetów partii. W przypadku stanowisk naczelnych dyrektorów była niezbędna akceptacja komitetu zakładowego, następnie komitetu dzielnicowego oraz komitetu wojewódzkiego. Ale akceptacja tych komitetów mogła dotyczyć tylko osób, które znajdowały się na specjalnej liście mogących awansować.

Czy informacje zawarte w moim tekście – to kłamstwo? W świetle powyżej przytoczonych faktów uważam określenie dyrektorów, że są z awansu społecznego – jako zasadne.

Dobrym przykładem takiego awansu był jeden z dyrektorów z tamtego okresu, który zawodową karierę rozpoczął w bytomskim, tzw. czerwonym technikum, które w sposób przyśpieszony kształciło techników spośród wyróżniających się postawą zawodową i polityczną robotników. Czy więc określenie „czerwony dyrektor” może oburzać? Przypominam, że w okresie PRL-u słowo „czerwony” było popularnym określeniem do charakterystyki tych negatywnych zjawisk, których źródłem był socjalistyczny system. Ojcem chrzestnym użycia słowa „czerwony” w sensie negatywnym był Milovan Dilas, komunista i przyjaciel prezydenta Jugosławii Josipa Broz Tity, który w swej książce – „Nowa Klasa”, użył określenia: czerwona burżuazja.

Przez 30 lat pracowałem z wieloma dyrektorami naczelnymi i moja wiedza na ich temat pozwala stwierdzić, że nie „wszyscy dyrektorzy to byli wysokiej klasy fachowcy posiadający bardzo dobre wykształcenie i duże doświadczenie zawodowe”.

Mit o genialnych dyrektorach jest zwyczajnie nieprawdziwy i fałszuje w tym przypadku historię Huty Warszawa i hutników. Szkoda, że poszukiwanie prawdy i przytaczanie prawdziwych zdarzeń, przecież niebolesnych, autor Tadeusz Konrad określa jako pogardę dla hutniczego środowiska i proponuje, aby przyjąć zasadę PISZEMY TYLKO DOBRZE O HUCIE”. Taka propozycja to nic innego, jak powrót do przeszłości, w której surowo zabraniano źle pisać o rzeczywistości. Jak to się skończyło – wszyscy dobrze wiemy.

Moja propozycja jest następująca: PISZMY TYLKO PRAWDĘ!!!

 

Stanisław Koc


Warszawa, marzec 2019



INNY PUNKT WIDZENIA


Tekst: Tadeusz Konrad


Strona internetowa naszego Stowarzyszenia jest naszą oficjalną wizytówką na zewnątrz. W związku z tym WSZYSTKIE zamieszczone tam materiały powinny prezentować stanowisko Stowarzyszenia. Oznacza to więc, że strona ta nie może być traktowana jako tzw. „wolna trybuna”. Uważam zatem, że wiele tekstów to materiały, które pasują raczej do blogu prowadzonego przez ich Autorów. Trzeba też koniecznie mieć na uwadze fakt, że każda nieprawdziwa informacja – traktowana jako tylko i wyłącznie dyskusyjny pogląd jej autora – idzie w świat – i niestety często pozostaje w pamięci czytających ją jako prawda i pewnik.

Na naszej stronie są publikowane materiały zawierające różne dyskusyjne poglądy autorów, w tym także wiele nieprawdy a nawet plotka oraz materiały nie związane nijak z Hutą Warszawa.

I tak:

- Tekst pt. „Mój przyjaciel” – zresztą doskonały – nie ma żadnego związku z Hutą Warszawa.

- W artykule pt. „Dlaczego Huta w Warszawie” opisałem dokładnie jak podjęto tę decyzję. Napisałem o tym, skąd się wzięła Huta tu w Warszawie. W późniejszym artykule pt. „Prehistoria Huty Warszawa” pojawia się jeszcze jedna wersja. Zarówno jednak ze wspomnień ludzi, którzy brali udział w ustalaniu lokalizacji przyszłej huty jak i z dokumentów (w tym opracowania Polskiej Akademii Nauk) nie wynika aby kiedykolwiek w tej sprawie zasięgano opinii Ministerstwa Obrony Narodowej. A przecież tak ważnej opinii na pewno nie pominięto by w dokumentach. Można więc wnioskować że informacja ta jest jednak mało prawdopodobna. A z opisu wynika, że jest to taka bazarowa plotka. Nasuwa się pytanie jaki jest jej cel. Informacja ta jest w gruncie rzeczy niesmaczna a także w jakimś stopniu ośmiesza proces wyboru lokalizacji Huty. Czy autorowi o to chodziło?

                -  „Nowy rok na walcowni”. Dziwny tekst. Trudno, bardzo trudno się zgodzić z wieloma sformułowaniami w tym tekście. Zawarta w nim została taka modna dziś terminologia pogardy. Bo jednak było inaczej. Przedstawiam inny punkt widzenia.

            Sprawa systemu 4-brygadowego. Wymogi technologiczne procesów hutniczych wymagały pracy ciągłej, Pracowało się więc na 3 zmiany i przez wszystkie dni w roku. To na pewno było uciążliwe. Ale jeśli taka praca komuś nie odpowiadała mógł w Hucie bez trudu znaleźć takie stanowisko na którym pracowałby na jedną zmianę. Tylko, ze wtedy jego zarobki byłyby jednak mniejsze. Dla poprawy sytuacji stopniowo był wprowadzany system czterobrygadowy. Przynosił znaczną poprawę warunków pracy. I był przyjmowany przez załogi wydziałów z ogromnym zadowoleniem. Pracownicy wręcz domagali się takiego systemu pracy.

Autor tak ocenił ludzi na przystankach: jedni „bardziej szarawi i milczący” – to hutnicy jadący do pracy, a inni „weseli, odświętnie ubrani” to reszta świata. Chyba nie można było napisać nic bardziej oburzającego. Pracownicy Huty Warszawa nigdy, niczym nie różnili się od swojego otoczenia. A już panie pracujące w Hucie zawsze były zawsze bardzo eleganckie i wystrojone. Były piękne. Oczywiście, że ludzie jadący na bal różnili się strojem od tych co jechali do pracy – ale to zupełnie normalne.

Nie kryję też swojego oburzenia na sformułowanie: „czerwony dyrektor, z awansu społecznego”.           WSZYSCY DYREKTORZY Huty Warszawa to byli wysokiej klasy fachowcy, posiadający bardzo dobre akademickie wykształcenie i duże doświadczenie zawodowe. Więcej niż połowa z nich to byli wieloletni pracownicy Huty, którzy wygrali konkurs na dyrektora Huty.

Przepracowałem w Hucie Warszawa 30 lat „na wielu bardzo odpowiedzialnych i newralgicznych stanowiskach” – jak to napisano na stronie internetowej naszego Stowarzyszenia – przy innym pracowniku Huty. Z tego prawie 7 lat byłem jej dyrektorem. Mimo ogromnych sprzeciwów mojej Żony nie byliśmy w tym czasie na żadnym balu sylwestrowym. Byłem tej nocy zawsze w Hucie. Byłem bo tak chciałem. Byłem bo musiałem. Byłem bo wiedziałem że moi koledzy na stanowiskach pracy czekają na mnie. Byłem aby złożyć im życzenia noworoczne. I zawsze spotykało mnie wiele ciepła i serdeczności. Rozumieliśmy się nawzajem – bo to było coś wielkiego – bo mimo trudnych warunków pracowaliśmy dla Polski. Tak powstawał piękny etos Warszawskiego Hutnika, który przecież do dziś kultywujemy w naszym Stowarzyszeniu.

I bardzo proszę uszanujmy to. I bardzo proszę – strona internetowa Stowarzyszenia nie jest miejscem na pogardliwe wspominki.

 

                                                                      Tadeusz Konrad

Warszawa, luty 2019




Dnia 7 maja 2019 roku w wieku 93 lat zmarła LEOKADIA BIELECKA-BARCIŃSKA, która pracowała w Hucie Warszawa w latach 70. i 80. XX wieku jako suwnicowa na Wydziale Stalowni, przeważnie na gabarytach. Była też instruktorką nauki zawodu suwnicowych w hucie i aktywną działaczką związkową. Często wyjeżdżała na kontrole hutniczych ośrodków kolonijnych, sprawdzając, czy dzieci mają odpowiednie warunki do wypoczynku. Dzieci mówiły do niej „babciu Lodziu”.

Pani Leokadia posiadała działkę pracowniczą przy szpitalu Huty Warszawa i chętnie gościła tam przyjaciół i znajomych. Przeszła na emeryturę w roku 1986, ale nie zerwała kontaktów z hutą i z hutnikami, którzy odwiedzali ją w domu na Woli przy ul. Okopowej 43, jeszcze na Wielkanoc tego roku. Nie wiemy, kim oni byli, ale sądzimy, że nie wiedzą o śmierci Pani Leokadii. Poszukujemy zwłaszcza syna hutnika, który odwiedzał babcię Lodzię – obecnie jest policjantem.

O jej pracy w hucie i znajomościach z hutnikami sporo wiedzieli jej sąsiedzi, ale z kim się przyjaźniła – tego nie wiedzą, ponieważ nie zostały po niej żadne notatki z kontaktami.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w dniu 17 maja 2019 roku na Cmentarzu Północnym na Wólce Węglowej.

Pani Leokadia była osobą całkowicie samotną, nie posiadała rodziny, dlatego też w imieniu jej sąsiadów, którzy są organizatorami pogrzebu, prosimy o pomoc w odszukaniu jej hutniczych przyjaciół. Może ktoś coś wie. Wymieniajcie się, Państwo, informacjami na ten temat. Dzwońcie po znajomych, zwłaszcza ze stalowni.



Z głębokim bólem przyjęliśmy wiadomość o dramacie, jaki spotkał Ewę i Wiesława Sawickich – naszych przyjaciół z dawnej Huty Warszawa. Ich syn Michał, wybitny polski polarnik, zmarł śmiercią tragiczną w dniu 17 maja 2019 roku w trakcie 41. Wyprawy Polarnej Instytutu Geofizyki PAN na Spitsbergen.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w dniu 5 czerwca 2019 roku o godz. 14:00 w kościele drewnianym na Cmentarzu Bródnowskim.

Ewo i Wiesiu – my, członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy przekazujemy Wam wyrazy głębokiego współczucia.



10 LAT STOWARZYSZENIA SPOŁECZNO-KULTURALNEGO WARSZAWA W EUROPIE


Na Facebooku pan Leszek Lachowiecki zamieścił informację, którą przytaczamy w całości.

„Na przełomie 2018 i 2019 r. stuknęło naszemu Stowarzyszeniu 10 lat. Dzięki grupce zapaleńców postawiliśmy w tym czasie blisko 40 oryginalnych wystaw (i prawie 70 prezentacji tychże), zaopatrując je w drukowane podpowiedniki i pełne wersje w internecie. Robiliśmy ekspozycje z samorządem warszawskim i dzielnicowym, muzeami (Zamku Królewskiego, Kolejnictwa, Niepodległości w Warszawie i Czynu Niepodległościowego w Łodzi) organizacjami społecznymi – Towarzystwem Przyjaciół Warszawy, Towarzystwem Przyjaciół Dzieci i politycznymi – PPS, byliśmy na najważniejszych placach stolicy – wielokrotnie na Zamkowym, Konstytucji, Teatralnym, na ul. Chłodnej, a nawet na stacji metra Słodowiec, znaleźć nas można było w ratuszach Bielan, Żoliborza, Woli, Pragi Płn., Płd. i Ursynowa, w Staromiejskim i Bemowskim Domu Kultury oraz Bielańskim BOK-u i Mediatece oraz bibliotekach – np. przy Koszykowej. W tym czasie zorganizowaliśmy ok. 70 konferencji oraz przygotowaliśmy kilka książek opowiadających historię Huty Warszawa i jej pracowników oraz dzieje przedwojennej Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W ramach Stowarzyszenia powstało także kilkadziesiąt numerów „Forum Klubowego”. Dziękując sponsorom za zainteresowanie naszą pracą, szczególną wdzięczność kieruję wobec Fundacji im. Róży Luksemburg.”


Uzupełniamy tę informację o tekst Tadeusza Konrada:

 

„Gratuluję tego jubileuszu. Dziękuję też za bardzo owocna współpracę z naszym Stowarzyszeniem. Ta współpraca zaowocowała wydaniem 4 książek i organizacją kilku wystaw fotograficznych o Hucie Warszawa. Dzieło, którego się podjąłem tworząc Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa nie byłoby zrealizowane bez wsparcia Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Warszawa w Europie oraz osobistego i ogromnego zaangażowania się Pana w to dzieło. Gratuluję i dziękuję. Życzę też dalszych sukcesów, a osobiście Panu dużo zdrowia.”

 

Z okazji 10-lecia Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa - Warszawscy Hutnicy we wrześniu 2015 roku Przewodniczący Zarządu SPHW Jerzy Trześniewski wręczył Panu Leszkowi Lachowieckiemu list z podziękowaniem za owocną współpracę.




W dniu 22 lipca 2019 roku zmarł w wieku 73 lat mgr ANDRZEJ KOWALSKI – matematyk, hobbysta fotografii.

W latach 1967-1975 pracował w wydziale TT Huty Warszawa, następnie w PZTB ZREMB.

Był cenionym pracownikiem i powszechnie lubianym kolegą.

Udzielał się w działaniach społecznych na rzecz organizowania czasu wolnego młodzieży, a ostatnio w pracach Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się we wtorek 30 lipca 2019 roku w kościele pw. św. Wincentego a Paulo na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.



W dniu 24 sierpnia 2019 roku w wieku lat 85 zmarł inż. mechanik hutniczy – ANDRZEJ ZAŁUSKA – absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Inż. Załuska był długoletnim mistrzem utrzymania ruchu na Stalowni Huty Warszawa, a na emeryturze – aktywnym członkiem naszego Stowarzyszenia. Był też prezesem Warszawskiego Oddziału Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.



SPHW W GOŚCINIE U STOWARZYSZENIA "RAZEM DLA BIELAN"


Stowarzyszenie "Razem dla Bielan" zaprosiło m.in. Zarząd SPHW na spotkanie noworoczne, które odbyło się w sali recepcyjnej Urzędu Dzielnicy Warszawa Bielany w dniu 10 stycznia 2019 roku. Spotkanie poprowadził nowo wybrany Burmistrz Dzielnicy - Grzegorz Pietruczuk. W krótkim wystąpieniu nakreślił perspektywy dla dzielnicy na najbliższe miesiące i lata. Życzył też zebranym, a za ich pośrednictwem wszystkim mieszkańcom Bielan, dobrego 2019 roku oraz pełnego zrealizowania planów i zamierzeń, a przede wszystkim - zdrowia.


prev next


25-LECIE BIELAŃSKIEGO KLUBU KOMBATANTA

27 listopada 2018 roku Wiceprzewodniczący Zarządu SPHW Jerzy Roman uczestniczył, reprezentując Stowarzyszenie, w uroczystych obchodach 25-lecia Bielańskiego Klubu Kombatanta, zorganizowanych przy wydatnym udziale Zarządu Dzielnicy Bielany.

Okolicznościowy upominek otrzymany od organizatorów Jerzy Roman przekazał na rzecz Stowarzyszenia.




W dniu 20 października 2019 roku, po ciężkiej chorobie, zmarł JERZY ZACH, który całe swoje zawodowe życie poświęcił Hucie Warszawa, pracując w niej przez 40 lat od roku 1954, początkowo w TKJ, następnie po uzyskaniu kwalifikacji kuzienniczych przeszedł do pracy na wydział Kuźni (W40), gdzie z czasem został awansowany na stanowisko I kowala, a następnie – mistrza osprzętu technologicznego. Był cenionym działaczem społeczno-politycznym w Hucie Warszawa. Po przejściu na emeryturę zaangażował się w pracę społeczną na rzecz mieszkańców Spółdzielni Mieszkaniowej DOMHUT.

Był członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy i autorem kilku wspomnień o Jego pracy zawodowej, zamieszczonych na stronie internetowej prowadzonej przez Stowarzyszenie.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w dniu 24 października 2019 roku na Cmentarzu Wawrzyszewskim



W dniu 5 listopada 2019 roku, po długiej chorobie, w wieku 65 lat zmarł mgr inż. WIKTOR MINCER. Absolwent wydziału elektrycznego Politechniki Białostockiej.

W latach 1982-1996 pracował w Hucie Warszawa, gdzie zdobywał kolejne stopnie awansu rozpoczynając od specjalisty, a kończąc na stanowisku Kierownika Utrzymania Ruchu.

Członek Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy.

Pogrzeb Wiktora Mincera odbył się 12 listopada 2019 roku na Cmentarzu Wawrzyszewskim.



W dniu 17 lutego 2020 roku zmarła w wieku 90 lat ś.p. TERESA BRZÓSKIEWICZ-STEFANOWICZ – polska rzeźbiarka, mieszkanka Bielan od ponad półwiecza, autorka wielu rzeźb, m.in. rzeźby „Hymn Warszawianka” stojącej przed obecną Hutą ArcelorMittal Warszawa.

Hutnicy Huty Warszawa o tej rzeźbie mówili: hutnicza Nike.

 Nabożeństwo żałobne zostało odprawione w dniu 21 lutego 2020 roku w kościele p.w. Zesłania Ducha Świętego w Warszawie przy ul. Broniewskiego 44, po którym nastąpiło odprowadzenie Zmarłej na Cmentarz Kule w Częstochowie, ul. Cmentarna 47.



W dniu 5 maja 2020 roku zmarł w wieku 83 lat mgr inż. PIOTR KONINA – długoletni pracownik Huty Warszawa, członek Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy.

Po ukończeniu studiów na Akademii Górniczo-Hutniczej podjął pracę w Dziale Głównego Technologa jako specjalista ds. stalowni, następnie przeszedł do Wydziału Stalowni, gdzie był m.in.: kierownikiem hali przygotowania zestawów odlewniczych, kierownikiem osprzętu hutniczego, mistrzem hali odlewniczej, kierownikiem zmiany pieców elektrycznych.

Pracował również w Warszawskiej Fabryce Pomp, w Zakładach Mechanicznych „URSUS”, był też dyrektorem naczelnym Warszawskiej Fabryki Platerów „HEFRA”.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 7 maja 2020 roku na Cmentarzu Północnym przy ul. Wóycickiego w Warszawie.




W dniu 23 maja 2020 roku w wieku 86 lat zmarł inż. MARIAN FLIS, który całe swoje zawodowe życie poświęcił hutnictwu, pracując najpierw w hutach śląskich, a następnie w Hucie Warszawa na Wydziale Walcowni Półwyrobów W45, której przez wiele lat był kierownikiem.

W latach dziewięćdziesiątych aktywnie uczestniczył w tworzeniu hutniczej Spółdzielni Mieszkaniowej DOMHUT, będąc w okresie 1995-1998 Wiceprzewodniczącym jej Rady Nadzorczej.

Udzielał się też w pracach Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w dniu 27 maja 2020 roku na Cmentarzu Wawrzyszewskim.



PODZIĘKOWANIE DLA USTĘPUJĄCYCH WŁADZ DZIELNICY OD STOWARZYSZENIA


Kadencja samorządu Bielan dobiegła końca. Cztery lata minęły nie wiedzieć kiedy. Z trudem dopuszczamy myśl, że z tak życzliwymi dla naszego Stowarzyszenia osobami przychodzi nam się rozstać.

Zawsze mogliśmy na nich liczyć. Na wszystkie organizowane przez Stowarzyszenie spotkania, imprezy przyjmowali zaproszenia. Byli obecni na marszach hutników, na imprezach noworocznych, integracyjnych, na zebraniach wyborczych, ale też towarzyszyli w ostatniej drodze wielu naszych kolegów.

Przez cztery lata bardzo nas wspierali w naszym działaniu. Chcemy im serdecznie za to wszystko podziękować, a szczególnie Pani Annie Czarneckiej – Wiceprzewodniczącej Rady Dzielnicy Bielany, Panu Tomaszowi Mencinie – Burmistrzowi Bielan oraz jego Zastępcom – Pani Magdalenie Lerczak, Panu Włodzimierzowi Piątkowskiemu i Panu Grzegorzowi Pietruczukowi. Cała wymieniona piątka to prawdziwi przyjaciele naszego Stowarzyszenia.

Wiem, że w ramach swoich ugrupowań politycznych lub społecznych kandydują w nowych wyborach samorządowych i byłoby pięknie, gdyby im się te zamiary powiodły.

W imieniu członków Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy życzę im sukcesu wyborczego.

A do Kolegów – członków Stowarzyszenia mam prośbę, która jest zarazem apelem – weźcie udział w wyborach! Od Waszych głosów wiele zależy… Wybierzcie najlepszych!


                      Marek Łuszczyński

                      Przewodniczący Zarządu SPHW



Zmarł redaktor LESZEK LACHOWIECKI – prezes Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego „Warszawa w Europie.

Autor wielu książek i publikacji, m.in. dzięki Jego zaangażowaniu powstały 4 monograficzne książki o Hucie Warszawa i warszawskich hutnikach. Był również autorem scenariusza wystawy fotograficznej przedstawiającej losy naszego zakładu.

Z okazji 10-lecia Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa red. Leszek Lachowiecki otrzymał od Zarządu SPHW dyplom z podziękowaniem za wieloletnią owocną współpracę.

Był przyjacielem Huty Warszawa i warszawskich hutników.

Leszek Lachowiecki został pochowany 25 sierpnia 2020 r. na Cmentarzu Południowym w kwaterze 38e rząd III grób 12. Dojście od Bramy Wschodniej.



W dniu 18 września 2020 roku zmarł w wieku 74 lat dr ekonomii SŁAWOMIR WASZCZYŃSKI.

W latach 1968-1975 pracował w Hucie Warszawa w pionie Planowania Ekonomicznego, a następnie w Dziale Inwestycji.

W późniejszych latach był m.in. pracownikiem Ministerstwa Hutnictwa i Przemysłu, doradcą ekonomicznym rządów premiera Józefa Oleksego i Leszka Millera. Ponadto sprawował funkcję dyrektora generalnego Ministerstwa Zdrowia. Był też wykładowcą akademickim.

Udzielał się w działaniach na rzecz społeczności lokalnej, wśród której mieszkał. Aktywny członek Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy.

Był cenionym i powszechnie lubianym kolegą, zawsze uśmiechniętym.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się we wtorek 29 września 2020 roku na Cmentarzu Północnym w Warszawie.



W dniu 25 października 2020 roku zmarł, przeżywszy 65 lat, KRZYSZTOF DĄBROWSKI.

Pracownik Huty Warszawa. Na przełomie lat 70. i 80. pracował jako elektronik przy obsłudze komputera Odra, był też działaczem hutniczych związków zawodowych i Hutniczego Klubu Sportowego „Hutnik Warszawa”.

Aktywny członek Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy. Uczestnik „Maksymiliankowych” spotkań dawnej hutniczej młodzieży.

Był cenionym i powszechnie lubianym kolegą.

Pogrzeb Krzysztofa odbył się 10 listopada 2020 roku na Cmentarzu Prawosławnym.



W dniu 29 grudnia 2020 roku w wieku 79 lat zmarł nasz Kolega JERZY BALCERZAK.

Pracę w Hucie Warszawa rozpoczął po ukończeniu hutniczej przyzakładowej szkoły zawodowej. Był cenionym mistrzem-formierzem Odlewni Żeliwa, w której pracował do przejścia na emeryturę.

Pełnił funkcje społeczne na rzecz huty, dzielnicy i miasta. Odznaczony m.in. Złotą Odznaką Honorową „ZA ZASŁUGI DLA WARSZAWY”.

Długoletni członek Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa.

 

Nabożeństwo żałobne odbyło się 11 stycznia 2021 roku w kościele św. Marii Magdaleny na Wawrzyszewie, po którym nastąpiło odprowadzenie Zmarłego do grobu rodzinnego na miejscowym cmentarzu.




W dniu 4 lutego 2021 roku w wieku 96 lat zmarł inż. JANUSZ SUCHNICKI – absolwent Politechniki Gliwickiej, metalurg, długoletni pracownik Biura Projektów BIPROHUT i Huty Warszawa, zasłużony dla całego polskiego hutnictwa. Odznaczony za osiągnięcia zawodowe m.in. Złotym Krzyżem Zasługi. Z Hutą Warszawa związany był nieomal od jej początku aż do przejścia na emeryturę w roku 1992.

W okresie II wojny światowej uczestnik walk partyzanckich, pseudonim Matros II, odznaczony Krzyżem Walecznych, walczący w 34. Pułku Piechoty Armii Krajowej majora Stefana Wyrzykowskiego.

 

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w dniu 12 lutego 2021 roku w kościele św. Grzegorza Wielkiego na Cmentarzu Wolskim w Warszawie, ul. Wolska 180/182.




W dniu 2 kwietnia 2021 roku w wieku 90 lat zmarł mgr JÓZEF KACPERCZYK – absolwent Szkoły Głównej Planowania i Statystyki, w latach 50. i 60. XX w. pracownik Huty Warszawa pionu ekonomicznego.

Był współorganizatorem Wydziału Remontowo-Budowlanego W05, w którym pełnił funkcję kierownika ds. administracyjno-finansowych.

Po odejściu z Huty Warszawa pracował m.in. jako dyrektor naczelny zakładów TELKOM-ZWUT Warszawa, i innych.

Był również cenionym działaczem społeczno-politycznym w Hucie Warszawa i dzielnicy Żoliborz oraz w Polskim Związku Zapaśniczym. W młodości czynnie uprawiał dyscyplinę sportową – zapasy.

W ostatnich latach aktywnie uczestniczył w pracach Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się na Cmentarzu Bródnowskim w dniu 23 kwietnia 2021 roku.

 



W dniu 27 kwietnia 2021 roku w wieku 63 lat zmarł redaktor JAROSŁAW ZIELIŃSKI – historyk, pisarz, publicysta, autor wielu książek o historii Warszawy, w tym o dzielnicy Bielany. W 2015 roku wydał dzieło pt. „Bielany. Przewodnik historyczny”, w którym jeden z rozdziałów poświęcony Hucie Warszawa, w wydaniu II poprawionym, napisany został przy wydatnym udziale członków naszego Stowarzyszenia.

W grudniu 2016 roku w czasopiśmie „Stolica” zamieścił bogato ilustrowany artykuł o Hucie ArceloMittal, jako kontynuatorce Huty Warszawa.

Redaktor Jarosław Zieliński był zwyczajnym, choć wybitnym sąsiadem z Bielan.





TRUDNE CZASY Z KORONAWIRUSEM

 

Tekst: Stanisław Andrzej Pawlikowski        

 

My, emeryci, w obecnej chwili nie mamy „wesołego życia staruszka” – żyjemy w ogromnym stresie, ale i bojaźni, czy aby koronawirus już mnie nie zaatakował. Moje życie zmieniło się radykalnie. Wychodzę z mieszkania tylko po to, by kupić podstawowe produkty. Wchodząc do sklepu jestem bacznie obserwowany przez personel, czy na pewno mam maseczkę na twarzy. Raz „się zapomniałem” i wszedłem zamyślony do sklepu bez przepisowej maseczki.

- Halo, panie, gdzie osłona na twarz? Proszę wyjść na zewnątrz – krzyknęła pani z personelu sklepu.

Założyłem na nos ten – jak to określił mój sąsiad – „namordnik”, spryskałem też ręce, ale czułem, że nadal byłem obserwowany, zresztą nie ja jeden. Usłyszałem ten sam niewieści głos, ale już wrzeszczący dość niewybrednie i kwieciście na młodego klienta sklepu.

Od tamtej pory posłusznie zakładam na nos maseczkę, ale tak prawdę mówiąc nie wiem, co ona daje. Przypuszczam, że tanie nie spełniają wymogów sanitarnych, kupiłem więc te najdroższe. Przynajmniej się w nich nie duszę i okulary mi nie zaparowują.

Miesiąc temu listonosz dostarczył mi zaproszenie na góralski ślub i ucztę weselną do… Poronina i Białego Dunajca. Miałem dylemat – jechać czy nie jechać? Przecież to mój bratanek się żeni – krew z krwi Pawlikowskich „Blachorzy”. Ale południe Polski epidemiologicznie było „na czerwono”. No i nie pojechałem.

Mój sąsiad, Jurek Staszkiewicz, udający się na swój codzienny spacer, przechodząc pod moim mieszkaniem naciska domofon.

- Stachu, jesteś  w domu? – pyta.

- A gdzie mam być? – odpowiadam.

- No to otwórz, idę do ciebie.

I wchodzi – szczelnie zasłonięty, nawet rękawiczki ma na rękach.

- Cholera – powiada – wiesz, ile jest dzisiaj zarażonych? Ponad trzy tysiące. Byłem w przychodni, bo lekarstwa mi się kończą, a tam, cholera, tyle ludzi, że odesłali mnie z kwitkiem. Kazali telefonicznie się umówić i podać, jakie lekarstwa są mi potrzebne. Popatrz, Stachu, co to się porobiło – nie ma bezpośredniej rozmowy z lekarzem. Miałem też pojechać do sanatorium, ale przepadło. Syn  mi kategorycznie zabronił Powiedział: jeszcze mi tylko kłopotu z twoją chorobą potrzeba.

Prawdę mówiąc, moja sytuacja nie jest taka zła – obie córki codziennie dzwonią. Danusia ostatnio była dwa miesiące w Warszawie, codziennie mnie odwiedzała. Gorzej jest z rodziną Lucynki, która mieszka w Szwecji. Z wnukiem i zięciem nie widziałem się od półtora roku, gdyż akurat ostatniego października ubiegłego roku miałem operacje i tylko Lucynka mogłą być przy mnie, ale i Jurek Staszkiewicz codziennie bywał u mnie, za co mu chwała. A od marca już pandemia i ograniczenia z nią związane.

Obserwując otoczenie widzę, że ludzie nie są zdyscyplinowani. Na przystanku stoją obok siebie bez maseczek. Gdy podjeżdża autobus zakładają maseczki, bo kierowca – jak pani w sklepie – może zwrócić uwagę, a nawet nie wpuścić do pojazdu. W Leclercu są stanowiska do spryskiwania dłoni, co niewielu czyni, a personel nie reaguje. Słyszałem też narzekania, że  niektórzy od tego płynu dostali jakiegoś swędzenia skóry.

Przez pandemię został zerwany  bezpośredni kontakt towarzyski. Pytam znajomych, czy ktoś z nich był ostatnio w kinie czy w teatrze – nikt nie potwierdził. Nawet nasze Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa odłożyło planowane na 8 października jubileuszowe spotkanie na bliżej nieokreślony termin po pandemii. Została więc tylko książka, telewizja i spacery, ale z dala od ludzi, szczególnie od tych, którzy nie mają maseczek.

W komunikacji miejskiej odwracam się w stronę okna, by choć w taki sposób odizolować się od otoczenia.

Niestety, kilka tygodni temu zachorowałem. Wezwanie karetki pogotowia to niewiarygodny poemat. W końcu dotarłem do szpitala, usadowili mnie w sali przyjęć. Czy czytelnik tego tekstu może sobie wyobrazić, aby w szpitalu przez dobę czekać na pomoc lekarską? Miałem wrażenie, jakby cały personel chciał mi powiedzieć: człowieku, odważyłeś się chorować w czasie pandemii? A przecież ten szpital nie był zakaźnym. Po kuracji, po jakimś czasie wróciłem do domu, ale ponieważ nie było poprawy, ponownie zgłosiłem się po pomoc do tego samego szpitala, uważając, że ci lekarze powinni zweryfikować swoją wcześniejszą źle postawioną diagnozę. Nie przyjęto mnie.

- Czy nie widzi pan, ilu tu chorych? To pandemia, lekarze są tam potrzebni.

No i jak zwykle córka zadzwoniła do prywatnej kliniki. Tam nie było żadnego problemu w postawieniu właściwej diagnozy i uzyskaniu szybkiej pomocy. Myślę, że pandemia jest po trosze przykrywką niewydolności źle zorganizowanej polskiej służby zdrowia.

Jestem też przerażony oglądając w telewizji transmisje imprez sportowych, gdzie setki rozentuzjazmowanych kibiców w różnym wieku – starych i młodych, nie zasłaniają nosa i ust. Podejrzewam, że niejeden z nich przyczynił się do wzrostu zachorowalności na COVID-19. Nikt nie reaguje, pytam się więc, kto jest odpowiedzialny za taki stan rzeczy? I sam sobie odpowiadam – to system organizacji państwa ponosi pełną odpowiedzialność za to, co dzieje się w kraju.


Drodzy Koledzy hutnicy! Nie dajmy się tej, ani żadnej innej chorobie! Dbajmy o własne zdrowie i zdrowie naszych rodzin.

Mamy przed sobą jeszcze tyle do zrobienia. Czeka nas przecież spotkanie z okazji 15-lecia naszego Stowarzyszenia, tradycyjna impreza noworoczna, piąty marsz hutników, piknik hutniczy, a przede wszystkim zebranie sprawozdawczo-wyborcze. Dlatego w dobrym zdrowiu musimy ten trudny okres przetrwać i ponownie cieszyć się z możliwości wzajemnych spotkań.




I O CO CHODZI? O CO CHODZI…?

 

Tekst: Stanisław Andrzej Pawlikowski

 

W dniu 27 maja 2021 roku o godzinie 14.00 w stacji radiowej „Radio dla Ciebie” odbyła się publiczna dyskusja na temat uciążliwości huty dla mieszkańców Młocin.

Temat jest stary, albowiem już w początkach lat dziewięćdziesiątych usiłowano zlikwidować hutę, bo: smrodzi, powoduje duże zapylenie, wytwarza ogromny hałas. Ale już w tej starej hucie dokonywano ogromnych inwestycji likwidujących hałas i nadmierne zapylanie. Nie ma jednak porównania z tym, co robi w tej materii obecna Huta ArcelorMittal Warszawa. Dzisiaj wszystkie te negatywne czynniki zostały nieomalże wyeliminowane. Lecz tam, gdzie drwa rąbią, wióry lecą..., ale nie jest to szkodliwe dla sąsiadów huty.

Argumenty padające przez przedstawicieli samorządu mieszkańców Młocin nijak się mają do rzeczywistości. ArcelorMittal – właściciel terenów po byłej Hucie Warszawa sprzedał zbędną, nieużytkowaną przez siebie część działki, a nabywca na tym terenie buduje domy mieszkalne w pobliżu granicy z hutą.

Pytam, czy to jest normalne? Dlaczego huta ma zezwalać, by po jej terenie odbywał się transport dla tej budowy? Ciekawi mnie, kto wydał pozwolenie na tę budowę w bezpośrednim sąsiedztwie z zakładem przemysłowym? Dlaczego protestujący dzisiaj mieszkańcy Młocin nie przeciwstawiali się tej budowie wcześniej?

Przypominam, że od pewnego czasu w prasie „Echo Łomianek i Bielan” prowadzona jest dezinformująca czytelników kampania na temat „prawdy” o hucie – patrz nr 4/356 z dnia 9 marca 2020 r., artykuł podpisany inicjałami BD. Dziwię się, że samorząd mieszkańców Młocin pozwala sobie na taki fałsz.

A przecież redakcja „Nasze Bielany” w numerze 1-2.2020 roku (styczeń-luty) zamieściła artykuł Artura Giewartowskiego, kierownika utrzymania ruchu w Hucie ArcelorMittal, w którym autor przedstawił strategię zakładu na najbliższe lata dotyczącą inwestycji środowiskowych skierowanych głównie na obniżenie emisji hałasu. Dwa projekty zostały już uruchomione, następne są na etapie opracowania koncepcji i dokumentacji. Huta ArcelorMittal Warszawa od wielu lat spełnia wszelkie obowiązujące normy dotyczące emisji pyłów i gazów, gospodarki odpadami oraz emisji hałasu. Jednak mieszkańcom osiedli, które – niestety – powstają w coraz bliższym sąsiedztwie zakładu, zaczynają przeszkadzać odgłosy produkcji. Warto podkreślić, że huta na tym terenie produkuje stal nieprzerwanie od ponad 60 lat.

Wychodząc naprzeciw postulatom sąsiadów, kierownictwo huty w ubiegły roku zleciło specjalistycznej firmie zewnętrznej wykonanie aktualizacji  mapy akustycznej zakładu. Analiza miała na celu uaktualnienie wskazań oraz opracowanie planów modernizacyjnych, jakim należy poddać wybrane instalacje sprawiające kłopot.

Ta audycja radiowa pozwoliła nam, byłym pracownikom Huty, przyłączyć się do grona jej rzeczowych obrońców. Będziemy bronić dobrego jej imienia.

Ci, co demagogicznie uważają, że huta jest niepotrzebna, niech dadzą przykład i zrezygnują ze swoich samochodów, niech nie jeżdżą metrem, tramwajami, niech kupią sobie trampki i chodzą na piechotę. Ale oni tego nie zrobią. Im stal jest potrzebna, tylko produkowana być może w Chinach. A druga sprawa – po co kupowali mieszkania w tak bliskim sąsiedztwie zakładu przemysłowego. Nie mogą się zasłaniać, że go nie zauważyli. Kominy huty widać z odległości wielu kilometrów. Popełnili błąd w wyborze, a konsekwencje tego chcą zrzucić na innych. Kłania się „prawo Kalego…”.



W dniu 6 października 2022 roku w wieku lat 90 zmarł mgr JAN GRZYB, absolwent Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Łodzi i Wydziału Ekonomicznego Uniwersytetu Warszawskiego.

Pracę w Hucie Warszawa rozpoczął 1 września 1960 na stanowisku ekonomisty w Dziale Planowania. W roku 1965 awansował na stanowisko kierownika sekcji w Dziale Księgowo-Finansowym, natomiast 1 września 1967 roku powierzono Mu funkcję zastępcy głównego księgowego Huty Warszawa, którą pełnił do czasu przejścia na emeryturę w roku 1992.

W latach 70. był wykładowcą ekonomii w Zespole Szkół Zawodowych Huty Warszawa.

W 1975 roku wyróżniony został Odznaką Przodującego Pracownika Huty Warszawa oraz Srebrną Odznaką Honorową „Za Zasługi dla Warszawy”. Odznaczony został również: w 1977 r. – Srebrnym Krzyżem Zasługi, w 1984 r. – Medalem 40-lecia Polski Ludowej, w 1985 r. – Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Był niezawodnym uczestnikiem spotkań integracyjnych i koleżeńskich organizowanych przez nasze Stowarzyszenie, powszechnie lubianym i podziwianym Kolegą.

 

Jan Grzyb został pochowany na Cmentarzu Komunalnym Północnym w grobie rodzinnym, w kw. D III 1/2 - 1 - 32.


W dniu 8 listopada 2022 roku w wieku 91 lat zmarł mgr inż. JÓZEF WOCIAL, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, którą ukończył w 1955 roku na wydziale metalurgii. Po studiach rozpoczął pracę w Hucie Warszawa, w której pracował do emerytury, na stanowiskach m.in.: mistrza na Odlewni Staliwa, mistrza pieców elektrycznych i martenowskich na Stalowni, kierownika hali odlewania, kierownika hali przygotowania zestawów, kierownika Wydziału Stalowni.

Przez załogę Stalowni był powszechnie szanowanym Szefem.

Społecznik – był członkiem-założycielem naszego Stowarzyszenia i aktywnym uczestnikiem spotkań integrujących środowisko byłych pracowników Huty Warszawa. 

Pogrzeb Józefa Wociala odbył się 16 listopada 2022 roku na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie przy ul. Młynarskiej 54/58.



W dniu 5 marca 2023 roku w wieku 92 lat zmarł mgr inż. JERZY SZAFRAŃSKI, absolwent Wydziału Metalurgii Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.  

Pracę w Hucie Warszawa podjął w roku 1959 w nowopowstającym Wydziale Kuźni, w której pracował m.in. na stanowiskach mistrza, kierownika zmiany, kierownika oddziału młotowni. W latach 1975-1978 był kierownikiem Wydziału Kuźni.

Ceniony w hucie racjonalizator odznaczony Srebrną i Złotą Odznaką Racjonalizatora Produkcji. Odznaczony Srebrnym i Złotym Krzyżem Zasługi.

Po zakończeniu pracy w hucie przeszedł do Ministerstwa Hutnictwa na stanowisko Wicedyrektora Departamentu Planowania i Produkcji.

Był niezawodnym i aktywnym uczestnikiem spotkań organizowanych przez nasze Stowarzyszenie, powszechnie lubianym Kolegą.

Pogrzeb Jerzego Szafrańskiego odbył się w dniu 17 marca 2023 roku na Cmentarzu Powązki Wojskowe przy ul. Powązkowskiej 43/45 w Warszawie.




W dniu 1 kwietnia 2023 roku w wieku 87 lat zmarł mgr inż. JÓZEF PACUŁT, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.  

Drogę zawodową w Hucie Warszawa rozpoczął w roku 1962, pracując na walcowni półwyrobów m.in. na stanowiskach: mistrza, kierownika zmiany, technologa, kierownika oddziału walcowni. Był też specjalistą w dziale głównego technologa, kierownikiem zakładu badawczego huty, zastępcą dyrektora ds. ekonomicznych. Na przełomie lat 1989/1990 pełnił obowiązki dyrektora naczelnego huty.  W hucie podnosił swoje kwalifikacje zawodowe – ukończył studium podyplomowe AGH oraz kurs dla kadry kierowniczej i rezerwowej.

Pełnił również funkcje w organizacjach społeczno-politycznych.

Posiadał bogaty dorobek obejmujący udokumentowane prace naukowo-badawcze, ekspertyzy, projekty racjonalizatorskie i wynalazcze.

Pracę w hucie zakończył w 1990 roku.  

Był członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy.

 

Pogrzeb Józefa Pacułta odbył się w dniu 17 kwietnia 2023 roku na Cmentarzu Komunalnym Północnym (sala A) przy ul. Wóycickiego 14 w Warszawie.


W dniu 23 lipca 2023 roku w wieku 76 lat zmarł inż. ZDZISŁAW KOWALEWSKI, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej filii przy Hucie Warszawa.  

Drogę zawodową w Hucie Warszawa rozpoczął w roku 1965, pracując w komórce wynalazczości na stanowiskach inspektora, a następnie starszego specjalisty. Po ukończeniu studiów inżynierskich w roku 1983 przeszedł do pracy produkcyjnej, obejmując stanowisko kierownika oddziału wykańczalni na Walcowni Średniodrobnej. Pracę w hucie zakończył w 1998 roku, przechodząc na emeryturę.  

Był członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy.

Pogrzeb ZDZISŁAWA KOWALEWSKIEGO odbył się w dniu 26 lipca 2023 roku na Cmentarzu Parafialnym w Gliniance k. Wiązownej.



W dniu 30 lipca 2023 roku w wieku 78 lat zmarła TERESA ZALEŚNA, wieloletnia pracownica Huty Warszawa.

Pracę w hucie rozpoczęła w roku 1961 na stanowisku produkcyjnym w Walcowni Półwyrobów, a następnie przeszła do pracy na Walcowni Zimnej Taśm, w której zajmowała się rozliczeniami wyników ekonomicznych tego wydziału.

Pracę w hucie zakończyła w 1987 roku.  

Była członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy.

Uroczystości pogrzebowe TERESY ZALEŚNEJ odbyły się w dniu 4 sierpnia 2023 roku na Cmentarzu Północnym - Wólka Węglowa.


W dniu 2 września 2023 roku w wieku 83 lat zmarł nasz Kolega – MIROSŁAW CHMIELEWSKI.

W 1957 roku, po ukończeniu klasy odlewniczej Zasadniczej Szkoły Zawodowej w Ciechanowie, zatrudnił się w Hucie Warszawa na Odlewni Staliwa na stanowisku młodszego formierza. Pracując ukończył przyzakładowe technikum mechaniczne, co miało wpływ na jego ścieżkę zawodową – został starszym formierzem, a następnie mistrzem w wydziale Odlewni Staliwa, z którym był związany przez całe swoje życie zawodowe.

Skromny, spokojny kolega, członek Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa, uczestnik naszych spotkań integracyjnych i marszów hutników.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się 8 września 2023 roku w kościele Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny na Wrzecionie ul. Przy Agorze 9 w Warszawie, a pochówek na Cmentarzu Północnym (Wólka Węglowa).


W dniu 20 października 2023 roku w wieku 87 lat zmarł nasz Kolega – ROMUALD WRZALIŃSKI.

Pracę w hutnictwie rozpoczął pod koniec lat 50. w Hucie Łabędy, z której przeniósł się do Huty Warszawa na wydział Stalowni, z którym związany był przez całe swoje zawodowe życie aż do przejścia na emeryturę. Pełnił tam m.in. funkcje: wytapiacza, mistrza pieców elektrycznych, mistrza hali zestawów, kierownika zmiany. Pracując podnosił ciągle swoje kwalifikacje zawodowe.

Był dobrym fachowcem, lubianym kolegą, docenianym przez kierownictwo wydziału i podległych mu pracowników. Aktywny członek Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa, uczestnik wielu naszych spotkań integracyjnych i marszów hutników. Prywatnie miłośnik motoryzacji.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w czwartek 26 października 2023 roku w kościele pw. św. Antoniego Padewskiego w Łysakowie k. Ciechanowa, gdzie Zmarły spoczął na cmentarzu parafialnym.



W dniu 2 listopada 2023 roku w wieku 89 lat zmarł RYSZARD RZETELSKI.

Pracę w hutnictwie rozpoczął w Hucie Pokój w Rudzie Śląskiej, skąd w roku 1962 został oddelegowany do Huty Warszawa. W latach 1962-1971 pracownik Wydziału Walcowni Półwyrobów. W Hucie Warszawa pełnił również odpowiedzialne funkcje w zakładowych organizacjach społeczno-politycznych.

Członek Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa, aktywny uczestnik spotkań integrujących środowisko byłych hutników warszawskich. 

Pogrzeb RYSZARDA RZETELSKIEGO odbył 10 listopada 2023 roku na Cmentarzu Komunalnym Północnym.


W dniu 9 kwietnia 2024 roku w wieku 86 lat zmarł nasz kolega EDWARD BADULSKI.

Edward Badulski po ukończeniu technikum mechanicznego rozpoczął pracę zawodową w Hucie Florian, skąd w 1960 roku dostał przeniesienie do Huty Warszawa, w której pracował do 1992 roku – w początkowym okresie na wydziałach produkcyjnych –  na Stalowni, gdzie był mistrzem przygotowania wsadu, a następnie na Walcowni. Był długoletnim pracownikiem Działu Wojskowego huty, w którym pełnił funkcje związane z obroną cywilną, mobilizacją i bezpieczeństwem załogi. Był działaczem w organizacji młodzieżowej, w której zajmował się zapełnianiem czasu wolnego młodych pracowników huty organizując: wycieczki, obozy wypoczynkowe, wieczornice, spotkania przy muzyce, ale też czyny społeczne.

Na emeryturze aktywnie uczestniczył w spotkaniach Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy, a gdy z przyczyn zdrowotnych stało się to niemożliwe, podtrzymywał telefonicznie kontakty koleżeńskie.

Ceremonia pogrzebowa odbyła się w dniu 16 kwietnia 2024 roku