ARCHIWALIA


W dniu 14 września 2019 roku zmarł mgr inż. STANISŁAW KOC, absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, którą ukończył w 1959 roku na wydziale metalurgii. W latach 1964-1994 pracował w Hucie Warszawa na stanowiskach m.in.: kierownika zmiany Walcowni Półwyrobów, zastępcy kierownika Stalowni, kierownika Wydziału Przerobu Złomu.

Zaangażowany w swoją pracę hutnik, wręcz przodownik pracy – w 1976 roku zmiana kierowana przez S. Koca na Walcowni Zgniatacz wyprodukowała w ciągu 8 godzin rekordową ilość 1.252 tony kęsisk stalowych.

Społecznik, współzałożyciel i członek władz spółdzielni mieszkaniowej DOMHUT.

Aktywny uczestnik prac Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy, w latach 2014-2016 członek jego Zarządu – rzecznik prasowy.

Korespondent strony internetowej SPHW, autor wielu wspomnień o Hucie Warszawa tam zamieszczonych, ale też opowiadań o pięknie przyrody i doznaniach estetycznych hutnika-emeryta.

 

Pogrzeb Stanisława Koca odbył się w dniu 19 września 2019 roku na Cmentarzu Bródnowskim.

 

Cześć Jego pamięci!



List otwarty Honorowego Przewodniczącego naszego Stowarzyszenia – Tadeusza Konrada, zawierający troskę o losy i dalszy rozwój SPHW.



                             Szanowny Pan

                      Marek Kempa

                      Prezes Zarządu Huty ArcelorMittal Warszawa

 

                       Szanowny Pan

                      Marek Łuszczyński

                      Przewodniczący Zarządu

                      Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa

                      Warszawscy Hutnicy

 

 L i s t   o t w a r t y


          Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy ma już ponad 12 lat. Dynamiczny rozwój Stowarzyszenia był możliwy tylko dlatego, że korzysta ono z bardzo dużego wsparcia Huty ArcelorMittal, która podkreśla, że jest kontynuatorką działalności produkcyjnej Huty Warszawa. Świadczy o tym także umieszczenie nazwy „Huta Warszawa” na głównym budynku obok logo międzynarodowego koncernu, którego częścią jest zakład.

          W czasie minionych lat miały miejsce wydarzenia i fakty warte odnotowania.

          W ramach utrwalania pamięci o Hucie Warszawa i jej pracownikach ukazały się 3 książki zawierające wspomnienia warszawskich hutników. Dzięki temu nie dopuściliśmy do tego, aby Huta Warszawa poszła w zapomnienie. Mówiliśmy o niej prawdę. Pokazaliśmy też wielu ludzi, których trud i poświęcenie wymaga zawsze najwyższego szacunku.

          Na 60-lecie istnienia warszawskiej huty została wydana książka zawierająca wspomnienia i oceny obejmujące okres działalności Huty Warszawa, jak i Huty ArcelorMittal.

          Zorganizowano na Bielanach 5 wystaw fotograficznych i dwie wystawy pamiątek o Hucie Warszawa.

          Regularnie odbywały się spotkania integracyjne rozwijające poczucie wspólnoty hutników warszawskich.

          Dzięki wspólnym staraniom Huty i Stowarzyszenia, przy wsparciu Urzędu Dzielnicy Bielany, powstało na Bielanach Rondo Hutników Warszawskich upamiętniające hutniczy trud warszawskich hutników. Także przy bramie głównej zakładu ustawiono pomnik dla uhonorowania pokoleń hutników. Pomnikiem tym jest walcarka z walcowni średnio-drobnej.

          Wróciły na Bielany uroczyste obchody Dnia Hutnika. Ważnym elementem tych obchodów jest uroczysty przemarsz hutników od Ronda Warszawskich Hutników do Huty ArcelorMittal. Ten manifestacyjny przemarsz, nawiązujący do trasy, jaką pokonywali pierwsi pracownicy huty idący do pracy od pętli autobusu, to pokaz, że Huta na Bielanach istnieje i jest nieodłącznie związana z tradycjami Warszawy. Wielkim powodzeniem cieszą się też uroczyste festyny organizowane przez Hutę z tej okazji.          

          Przekazuję wyrazy uznania i składam serdeczne podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do realizacji tych poczynań i je wspierali.

          Tragiczne wydarzenia, które spotkały nasze Stowarzyszenie na początku tego roku zmuszają do refleksji: „co dalej?”. Wszystko wskazuje na to, ze kończą się perspektywy Stowarzyszenia. I nasuwa się pytanie, czy uda się zapewnić dalsze istnienie Stowarzyszenia.

          Proszę o rozważenie czy społeczna organizacja – nie będąca związkiem zawodowym – zrzeszająca pracowników Huty i mająca w swojej nazwie: „Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy” może być potrzebna i przydatna w realizacji wielu różnych zadań podejmowanych zarówno w Hucie, jak i poza nią.

          Można tu mieć na uwadze współdziałanie Stowarzyszenia w organizacji różnych form współpracy z załogą. Również we wszystkich działaniach na rzecz utrzymania bezwypadkowej pracy udział Stowarzyszenia może być znaczny. Stowarzyszenie może też odgrywać istotną rolę przy realizacji wspólnych celów.

          W moim wystąpieniu wygłoszonym na uroczystości dziesięciolecia działalności Stowarzyszenia powiedziałem, że: „najlepszym rozwiązaniem byłoby gdyby Stowarzyszenie przyjęło nowe cele – cele mieszczące się w zainteresowaniach dzisiejszych pracowników warszawskiej Huty, tak aby zaczęli oni wstępować w szeregi Stowarzyszenia i stopniowo przejmowali jego dalsze losy w swoje ręce.”

          Tak się, niestety, nie stało. Ale ta idea jest dalej aktualna.


                                                  Tadeusz Konrad

                                                  Honorowy Przewodniczący

                                                  Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa

                                                  Warszawscy Hutnicy

 

Warszawa, dnia 23.03.2018  




W dniu 30 grudnia 2018 roku, w wyniku urazów odniesionych w nieszczęśliwym wypadku,  zmarł mgr Kazimierz Łoś.

 

Był absolwentem SGPiS, pracował w Hucie Warszawa w latach 1957-1971, m.in. na stanowiskach zastępcy kierownika W-45 ds. ekonomicznych, kierownika Działu Zatrudnienia i Płac. Aktywny działacz społeczno-polityczny – pełnił m.in. funkcję sekretarza Konferencji Samorządu Robotniczego oraz sekretarza organizacji partyjnej.

Był inicjatorem powołania przy Hucie Warszawa zakładowego Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego. Aktywnie uczestniczył w pracach Ogólnopolskiego Komitetu Odbudowy Zamku Królewskiego w Warszawie, którego był członkiem.

W latach 1962-1968 był nauczycielem przedmiotów zawodowych w Zespole Szkół Hutniczych przy Hucie Warszawa.

W ostatnich latach aktywnie uczestniczył w pracach Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy, przygotowując m.in. monografię o wkładzie Huty Warszawa i jej pracowników w dzieło odbudowy Zamku Królewskiego.

 

Uroczystości pogrzebowe - świeckie odbyły się w środę 9 stycznia 2019 roku o godzinie 12:30 w Domu Pogrzebowym na Cmentarzu Północnym (Wólka Węglowa).




W dniu 20 lutego 2018 roku zmarła Zofia Bieguszewska-Kochan (1942-2018).

W latach 1982-1999 była zatrudniona w Hucie Warszawa jako redaktor naczelna gazety zakładowej Hutnik Warszawski.

Ceniona współpracownica redakcji biuletynu Huty ArcelorMittal Warszawa „Jedynka” oraz czasopism wydawanych na terenie Bielan i Żoliborza.

W 2005 roku Zofia Bieguszewska-Kochan uczestniczyła w spotkaniu założycielskim Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy, w latach 2005-2007 została członkiem Zarządu SPHW.

Aktywnie uczestniczyła we wszystkich spotkaniach i uroczystościach organizowanych przez Stowarzyszenie.



W dniu 1 stycznia 2018 roku zmarł mgr Jerzy Trześniewski. Miał 69 lat.

Jako absolwent Wydziału Ekonomiczno-Społecznego w Szkole Głównej Planowania i Statystyki rozpoczął w 1971 roku pracę w Hucie Warszawa, którą zakończył w 1990 roku.

Pracował na stanowiskach:

- starszego ekonomisty w dziale zatrudnienia i płac,

- zastępcy kierownika Wydziału Walcowni ds. ekonomicznych,

- zastępcy dyrektora Huty ds. ekonomicznych,

- dyrektora naczelnego Huty Warszawa.

Był też cenionym działaczem społeczno-politycznym.

 

Jerzy Trześniewski w 2014 roku został wybrany Przewodniczącym Zarządu Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy.



1 stycznia 2018 roku w wieku lat 86 zmarł wieloletni pracownik Huty Warszawa mgr Franciszek Kaczmarek.

W Hucie pracował w latach 1958-1974 na stanowiskach:

- inspektora spraw osobowych,

- kierownika działu spraw osobowych,

- z-cy dyrektora Huty ds. administracyjno-socjalnych.

 

Aktywnie uczestniczył w pracach Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa, w latach 2008-2012 był członkiem jego Zarządu, a w okresie 2012-2014 pełnił funkcję Przewodniczącego  Zarządu SPHW.

Od roku 2015 Honorowy Przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy. 

 



Dzień św. Floriana – Dniem Hutnika

 

   

Zarząd Huty ArcelorMittal Warszawa oraz Zarząd Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa –

Warszawscy Hutnicy z okazji Dnia Hutnika serdecznie zapraszają w dniu 10 maja 2018 roku

o godzinie 11:45 na przemarsz od Ronda Hutników Warszawskich do bramy głównej Huty

ArcelorMittal Warszawa.

Drogę tę codziennie przemierzali pieszo pracownicy Huty Warszawa w pierwszych latach jej

istnienia na przełomie lat 50. i 60. XX wieku.

 

Program:

Godz. 12:00  - spotkanie na Rondzie Hutników Warszawskich

Godz. 12:10-12:45 - uroczysty przemarsz hutników i sympatyków huty do bramy głównej Huty ArcelorMittal Warszawa

Godz. 12:45 - złożenie kwiatów przy pomniku-symbolu hutniczego trudu

Godz. 12:50 - wspólna fotografia uczestników przemarszu na schodach przed wejściem głównym do biurowca Huty

Godz. 13:00 - koleżeńskie rozmowy przy kawie i herbacie w sali konferencyjnej w biurowcu Huty






Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa Warszawscy Hutnicy otrzymało zaproszenie od Stowarzyszenia „Gladiator” na spotkanie poświęcone innowacjom w diagnostyce
i leczeniu raka gruczołu krokowego, które odbyło się w poniedziałek 26 marca 2018
roku o godzinie 12:30 w Auli Ratusza Urzędu Dzielnicy Bielany przy ul. Żeromskiego 29.

Z zaproszenia skorzystało wielu naszych kolegów, którzy wraz z innymi wysłuchali z zainteresowaniem świetnie przygotowanych wykładów wygłoszonych m.in. przez:

- prof. Jakuba Dobrucha - "Od komórki do guza, czyli jak powstaje rak prostaty"

- dr. n. med. Piotra Krysta - "Jak wykryć nowotwór zanim powstaną objawy, czyli innowacje we współczesnej diagnostyce"

- dr n. med. Iwony Skonecznej - "Jak postępować gdy choroba wymyka się spod kontroli - nowoczesne leczenie przerzutowego raka gruczołu krokowego"

- dr n. med. Mariolę Kosowicz - " Relacja wzajemna lekarz - pacjent"



Zmarł inż. Roman Bortnowski, który ponad 40 lat przepracował w polskim hutnictwie, z tego w latach 1951-1957 w Hucie Warszawa na stanowiskach Głównego Inżyniera, Dyrektora Naczelnego oraz Naczelnego Inżyniera, wnosząc ogromny wkład w realizację pierwszych zadań powstającej wówczas huty.

Był członkiem Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa - Warszawscy Hutnicy.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się na Cmentarzu Północnym na Wólce Węglowej w Domu Pogrzebowym w dniu 16 października 2018 roku.

Cześć Jego pamięci!



W dniu 11 października 2018 roku w Katedrze Polowej Wojska Polskiego odbyły się uroczystości pogrzebowe zmarłego w dniu 2 października 2018 roku, w wieku 93 lat, majora Wacława Sikorskiego ps. „Bocian”, uczestnika Powstania Warszawskiego, po wojnie oficera Ludowego Wojska Polskiego, zaangażowanego w konspiracyjną działalność Zrzeszenia WiN, za co został skazany na karę śmierci, którą następnie zamieniono na dożywocie. W lutym 1956 roku na mocy amnestii opuścił więzienie i wkrótce został zatrudniony w Hucie Warszawa, pracując początkowo jako tokarz na Wydziale Mechanicznym, a następnie jako specjalista w Dziale Planowania Produkcji. W hucie pracował przez 27 lat do przejścia na emeryturę. Wstąpił do Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy i uczestniczył w jego pracach. Spoczął na Cmentarzu Bródnowski w grobie rodzinnym.

Cześć Jego pamięci!



FAKTURA ZA NASZĄ STRONĘ INTERNETOWĄ - ZAPŁACONA


Dobrodziejom dziękujemy, a szczególnie Staszkowi Pawlikowskiemu i Jurkowi Zachowi.




Szanowny Pan

Marek Łuszczyński

Przewodniczący Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa

„Warszawscy Hutnicy”

 

W załączeniu przesyłam mój tekst pt. „Inny punkt widzenia” i proszę o zamieszczenie go na naszej stronie internetowej na takich samych prawach jak teksty innych autorów.

Jestem zdecydowanie przeciwny dopuszczaniu do polemiki na naszym portalu. Bo ona szkodzi naszemu image. Ale skoro się nie da inaczej…

Jak wiadomo od wielu miesięcy zgłaszam (niestety bezskutecznie) uwagi do niektórych tekstów zamieszczonych na stronie internetowej naszego Stowarzyszenia. Strona ta jest oficjalną wizytówką naszego Stowarzyszenia i w związku z tym WSZYSTKIE zamieszczone tam materiały powinny prezentować stanowisko Stowarzyszenia. Oznacza to więc, że strona ta nie może być traktowana jako tzw. „wolna trybuna”. Uważam zatem, że nie powinno się zamieszczać na tej stronie materiałów zawierających różne dyskusyjne poglądy, materiały w których jest nieprawda a nawet plotka oraz materiały nie związane nijak z Hutą Warszawa.

Trzeba też koniecznie mieć na uwadze fakt, że każda nieprawdziwa informacja – traktowana jako tylko i wyłącznie dyskusyjny pogląd jej autora – idzie w świat – i niestety często pozostaje w pamięci czytających ją jako prawda i pewnik.

Pan Przewodniczący w swoim przemówieniu gratulacyjnym, na obchodach jubileuszu istnienia Spółdzielni Budowlano – Mieszkaniowej DOMHUT powiedział: „Reprezentuję Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy, które powstało 14 lat temu z potrzeby zachowania dobrej pamięci o naszej „chlebodawczyni” – Hucie Warszawa…”

W związku z tym, tym bardziej dziś, nie można dopuścić do zamieszczania na stronie Stowarzyszenia tekstów, które zawierają różne – nawet drobne, często nieprawdziwe opinie też i takie, które mogą budzić u czytających te teksty (także osób nie znających tamtej rzeczywistości) różne negatywne refleksje. Wiele dziś zamieszczonych tekstów w jakimś stopniu szkodzi (a nawet ośmiesza) Hutę. Może warto się zastanowić, skąd się to bierze.

Jeszcze ciągle jest w publikacjach i w Internecie dużo niekorzystnych i kłamliwych opowieści o Hucie. Nie ma więc chyba potrzeby aby i na naszym portalu takie umieszczać. Proponuję abyśmy przyjęli zasadę: "PISZEMY TYLKO DOBRZE O HUCIE".

Informuję, że w dalszym ciągu trudno się zgodzić z zaistniałą sytuacją. Niestety moje uwagi nie są uwzględniane. Ale też trudno milczeć.

                                                                      Tadeusz Konrad

Warszawa, dnia 17.02.2019 r.




JESZCZE INNY PUNKT WIDZENIA – NIEZALEŻNY OD PUNKTU SIEDZENIA


Tekst: Stanisław Koc


Lektura tekstu pt. „Inny punkt widzenia” autorstwa T. Konrada zamieszczonego na internetowej stronie SPHW, dotyczy w zasadzie moich publikacji, dlatego czuję się „wywołany do tablicy” i postaram się przedstawić mój punkt widzenia dotyczący zawartej w nich hutniczej problematyki.

Zawodową karierę rozpocząłem w Przedsiębiorstwie Robót Kolejowych (PRK Nr 7), przy remoncie torów kolejowych – jako robotnik. Następnie w 1953 roku zostałem walcownikiem na wydziale blach cienkich w Hucie Batory. W roku 1954 zdałem egzaminy na AGH w Krakowie i studiowałem tam metalurgię do 1959 roku. Po ukończeniu studiów pracowałem w elbląskim ZAMECHU, następnie w Hucie Zygmunt, aby w roku 1964 stać się warszawskim hutnikiem. Byłem nim aż do emerytury – przez lat 30. Dlaczego o tym piszę? Gdyż aby dostać się na studia i zostać inżynierem-hutnikiem musiałem zgubić swoje chłopskie, kułackie pochodzenie, ale też zarobić parę złotych, chociażby  na ubranie i buty. Nie korzystałem z drogi oddelegowania na studia przez zakład pracy.

Z tekstów wynika, że z ich autorem różnią nas punkty widzenia tych samych problemów. Ale uważam, a wręcz jestem przekonany, że możemy się różnić, a przy tym realizować wspólnie cele, jakie służą dobru naszych kolegów hutników i naszego byłego miejsca pracy, Huty Warszawa.

A zatem do rzeczy! Pierwsza uwaga dotyczy mojego tekstu pt. Mój przyjaciel

Autor polemiki pisze: Tekst pt. „Mój przyjaciel” – zresztą doskonały – nie ma żadnego związku z Hutą Warszawa.

Ale dlaczego ma mieć? Napisałem razem z tekstem „Mój przyjaciel” swego rodzaju przesłanie.

Dedykuję to opowiadanie mym przyjaciołom – hutnikom, tym byłym, jak i aktualnym, którzy w wolnych chwilach pasjonują się przyrodą, i którym uprawa ziemi, zbiór jej plonów przynosi radość i dumę.

A więc adresatami mego opowiadania byli bardzo liczni hutnicy – właściciele działek ulokowanych obok Huty – ale nie tylko! Hutnicy oprócz pracy zawodowej mieli przeróżne pasje, byli wędkarzami, sportowcami, miłośnikami motoryzacji. Byli wśród nich artyści – metaloplastycy, poeci, pisarze, malarze. O każdej z tej grup można by podobne opowiadanie napisać. Czy byłoby w tym coś złego?

Następna uwaga dotyczy miejsca budowy huty i udziału marszałka Rokossowskiego w posiedzenie komisji, która miała podjąć ostateczną decyzję o lokalizacji huty. Że takie posiedzenie komisji się odbyło, wiem od świadka tamtych wydarzeń, niestety już nieżyjącego, ale jak najbardziej wiarygodnego, pracującego w tamtych latach z Hilarym Mincem. Otóż świadek ów przekazał tę informację w formie anegdoty na jednym ze spotkań towarzyskich z moim i jego udziałem, w połowie lat 70. Opinia marszałka K. Rokossowskiego, którą przytoczyłem, sprowadza się do stwierdzenia, że niezależnie od lokalizacji huty, to gdy wybuchnie wojna, to i tak tę hutę zbombardują i zniszczą. Po szczegóły odsyłam do tekstu „Prehistoria Huty Warszawa”. Uważam, że nie ma w tej anegdocie niczego ośmieszającego, a wręcz przeciwnie – nadaje podejmowanym decyzjom swoistego kolorytu. Być może nie wszystko to, co zostało w ludzkiej pamięci, zostało przelane na papier.

Ale najbardziej kontrowersyjne okazały się moje wspomnienia z powitania Nowego Roku w Hucie. Na wstępie muszę stwierdzić, że w systemie zmianowym, również czterobrygadowym, jako kierownik zmiany na W45, przepracowałem dobrych kilka lat. Dlatego sądzę, że moja ocena tego systemu wynikająca z osobistych doświadczeń, jak i opinii bardzo wielu pracowników, jest miarodajna i pozwala stwierdzić, że ten system nie został przyjęty ze zbytnim entuzjazmem, gdy go wprowadzano w naszej hucie. Chcę też zwrócić uwagę, iż załoga Huty Warszawa był zlepkiem pracowników delegowanych z innych hut, robotników wywodzących się z podwarszawskich wsi i miasteczek i z samej Warszawy. To zjawisko, które określamy jako etos pracy, poznałem z autopsji i to z perspektywy zarówno robotnika, jak i inżyniera. Niestety, ta warszawska, hutnicza mieszanka powodowała na ogół, że ci importowani do huty pracownicy dostosowywali się w jakimś stopniu do tych, których mieli nauczać, zarówno zawodowej wiedzy, jak i właściwego podejścia do pracy. Moim zdaniem nie było to korzystne dla „etosu pracy”, więc pisząc o byłych już naszych hutnikach nie należy nadużywać tego określenia.

Wstępne fragmenty moich sylwestrowych wspomnień zawierają treści, które wzburzyły mojego adwersarza. Nie trzeba chyba wyjaśniać, że ludzie idący na bal, do kościoła, czy na jakąś inną uroczystość, wyglądają inaczej, odświętnie, są w innych nastrojach niż ci, którzy, choć schludnie i niekiedy gustownie ubrani, jadą do roboty. A szczególnie w Sylwestra. I o czym tu dyskutować?

W dalszej części mego tekstu opisałem sylwestrowo-noworoczną, gospodarską wizytę, jaką w połowie lat 70. złożył na Zgniataczu dyrektor naczelny huty wespół z sekretarzem komitetu zakładowego. Opis tej wizyty wzburzył Tadeusza Konrada, a szczególnie przytoczone słowa, wypowiedziane przez walcownika Władysława Serwatkę. Po szczegóły odsyłam do tekstu „Nowy Rok na Walcowni”.

Stwierdzam z całą odpowiedzialnością, że opisana w tym fragmencie mych wspomnień rozmowa, odbyła się w zasadzie dosłownie w taki sposób, jak ją przytoczyłem. Biorący w niej udział Władysław Serwatka – wówczas już starszy pan – znany był na walcowni jako dobry fachowiec, członek PZPR o dość oryginalnych poglądach, często zbyt bezpośrednich. Żyje jeszcze kilka osób, którzy go znali i dobrze zapamiętali, i wiedzą, jakim językiem się posługiwał. Jedno ze sformułowań „czerwony dyrektor z awansu społecznego” szczególnie wzburzyło Tadeusza Konrada, w związku z czym pozwolę sobie przypomnieć tym, co byli aktywni zawodowo w okresie PRL-u, a teraz zapomnieli, albo nie chcą pamiętać, że wówczas w gospodarce kadrowej obowiązywała przy awansach na kierownicze stanowiska tzw. nomenklatura kadrowa, co oznaczało, że głos decydujący należał do komitetów partii. W przypadku stanowisk naczelnych dyrektorów była niezbędna akceptacja komitetu zakładowego, następnie komitetu dzielnicowego oraz komitetu wojewódzkiego. Ale akceptacja tych komitetów mogła dotyczyć tylko osób, które znajdowały się na specjalnej liście mogących awansować.

Czy informacje zawarte w moim tekście – to kłamstwo? W świetle powyżej przytoczonych faktów uważam określenie dyrektorów, że są z awansu społecznego – jako zasadne.

Dobrym przykładem takiego awansu był jeden z dyrektorów z tamtego okresu, który zawodową karierę rozpoczął w bytomskim, tzw. czerwonym technikum, które w sposób przyśpieszony kształciło techników spośród wyróżniających się postawą zawodową i polityczną robotników. Czy więc określenie „czerwony dyrektor” może oburzać? Przypominam, że w okresie PRL-u słowo „czerwony” było popularnym określeniem do charakterystyki tych negatywnych zjawisk, których źródłem był socjalistyczny system. Ojcem chrzestnym użycia słowa „czerwony” w sensie negatywnym był Milovan Dilas, komunista i przyjaciel prezydenta Jugosławii Josipa Broz Tity, który w swej książce – „Nowa Klasa”, użył określenia: czerwona burżuazja.

Przez 30 lat pracowałem z wieloma dyrektorami naczelnymi i moja wiedza na ich temat pozwala stwierdzić, że nie „wszyscy dyrektorzy to byli wysokiej klasy fachowcy posiadający bardzo dobre wykształcenie i duże doświadczenie zawodowe”.

Mit o genialnych dyrektorach jest zwyczajnie nieprawdziwy i fałszuje w tym przypadku historię Huty Warszawa i hutników. Szkoda, że poszukiwanie prawdy i przytaczanie prawdziwych zdarzeń, przecież niebolesnych, autor Tadeusz Konrad określa jako pogardę dla hutniczego środowiska i proponuje, aby przyjąć zasadę PISZEMY TYLKO DOBRZE O HUCIE”. Taka propozycja to nic innego, jak powrót do przeszłości, w której surowo zabraniano źle pisać o rzeczywistości. Jak to się skończyło – wszyscy dobrze wiemy.

Moja propozycja jest następująca: PISZMY TYLKO PRAWDĘ!!!

 

Stanisław Koc


Warszawa, marzec 2019





INNY PUNKT WIDZENIA


Tekst: Tadeusz Konrad


Strona internetowa naszego Stowarzyszenia jest naszą oficjalną wizytówką na zewnątrz. W związku z tym WSZYSTKIE zamieszczone tam materiały powinny prezentować stanowisko Stowarzyszenia. Oznacza to więc, że strona ta nie może być traktowana jako tzw. „wolna trybuna”. Uważam zatem, że wiele tekstów to materiały, które pasują raczej do blogu prowadzonego przez ich Autorów. Trzeba też koniecznie mieć na uwadze fakt, że każda nieprawdziwa informacja – traktowana jako tylko i wyłącznie dyskusyjny pogląd jej autora – idzie w świat – i niestety często pozostaje w pamięci czytających ją jako prawda i pewnik.

Na naszej stronie są publikowane materiały zawierające różne dyskusyjne poglądy autorów, w tym także wiele nieprawdy a nawet plotka oraz materiały nie związane nijak z Hutą Warszawa.

I tak:

- Tekst pt. „Mój przyjaciel” – zresztą doskonały – nie ma żadnego związku z Hutą Warszawa.

- W artykule pt. „Dlaczego Huta w Warszawie” opisałem dokładnie jak podjęto tę decyzję. Napisałem o tym, skąd się wzięła Huta tu w Warszawie. W późniejszym artykule pt. „Prehistoria Huty Warszawa” pojawia się jeszcze jedna wersja. Zarówno jednak ze wspomnień ludzi, którzy brali udział w ustalaniu lokalizacji przyszłej huty jak i z dokumentów (w tym opracowania Polskiej Akademii Nauk) nie wynika aby kiedykolwiek w tej sprawie zasięgano opinii Ministerstwa Obrony Narodowej. A przecież tak ważnej opinii na pewno nie pominięto by w dokumentach. Można więc wnioskować że informacja ta jest jednak mało prawdopodobna. A z opisu wynika, że jest to taka bazarowa plotka. Nasuwa się pytanie jaki jest jej cel. Informacja ta jest w gruncie rzeczy niesmaczna a także w jakimś stopniu ośmiesza proces wyboru lokalizacji Huty. Czy autorowi o to chodziło?

                -  „Nowy rok na walcowni”. Dziwny tekst. Trudno, bardzo trudno się zgodzić z wieloma sformułowaniami w tym tekście. Zawarta w nim została taka modna dziś terminologia pogardy. Bo jednak było inaczej. Przedstawiam inny punkt widzenia.

            Sprawa systemu 4-brygadowego. Wymogi technologiczne procesów hutniczych wymagały pracy ciągłej, Pracowało się więc na 3 zmiany i przez wszystkie dni w roku. To na pewno było uciążliwe. Ale jeśli taka praca komuś nie odpowiadała mógł w Hucie bez trudu znaleźć takie stanowisko na którym pracowałby na jedną zmianę. Tylko, ze wtedy jego zarobki byłyby jednak mniejsze. Dla poprawy sytuacji stopniowo był wprowadzany system czterobrygadowy. Przynosił znaczną poprawę warunków pracy. I był przyjmowany przez załogi wydziałów z ogromnym zadowoleniem. Pracownicy wręcz domagali się takiego systemu pracy.

Autor tak ocenił ludzi na przystankach: jedni „bardziej szarawi i milczący” – to hutnicy jadący do pracy, a inni „weseli, odświętnie ubrani” to reszta świata. Chyba nie można było napisać nic bardziej oburzającego. Pracownicy Huty Warszawa nigdy, niczym nie różnili się od swojego otoczenia. A już panie pracujące w Hucie zawsze były zawsze bardzo eleganckie i wystrojone. Były piękne. Oczywiście, że ludzie jadący na bal różnili się strojem od tych co jechali do pracy – ale to zupełnie normalne.

Nie kryję też swojego oburzenia na sformułowanie: „czerwony dyrektor, z awansu społecznego”.           WSZYSCY DYREKTORZY Huty Warszawa to byli wysokiej klasy fachowcy, posiadający bardzo dobre akademickie wykształcenie i duże doświadczenie zawodowe. Więcej niż połowa z nich to byli wieloletni pracownicy Huty, którzy wygrali konkurs na dyrektora Huty.

Przepracowałem w Hucie Warszawa 30 lat „na wielu bardzo odpowiedzialnych i newralgicznych stanowiskach” – jak to napisano na stronie internetowej naszego Stowarzyszenia – przy innym pracowniku Huty. Z tego prawie 7 lat byłem jej dyrektorem. Mimo ogromnych sprzeciwów mojej Żony nie byliśmy w tym czasie na żadnym balu sylwestrowym. Byłem tej nocy zawsze w Hucie. Byłem bo tak chciałem. Byłem bo musiałem. Byłem bo wiedziałem że moi koledzy na stanowiskach pracy czekają na mnie. Byłem aby złożyć im życzenia noworoczne. I zawsze spotykało mnie wiele ciepła i serdeczności. Rozumieliśmy się nawzajem – bo to było coś wielkiego – bo mimo trudnych warunków pracowaliśmy dla Polski. Tak powstawał piękny etos Warszawskiego Hutnika, który przecież do dziś kultywujemy w naszym Stowarzyszeniu.

I bardzo proszę uszanujmy to. I bardzo proszę – strona internetowa Stowarzyszenia nie jest miejscem na pogardliwe wspominki.

 

                                                                      Tadeusz Konrad

Warszawa, luty 2019





ZMARŁA LEOKADIA BIELECKA-BARCIŃSKA - SUWNICOWA ZE STALOWNI


Dnia 7 maja 2019 roku w wieku 93 lat zmarła LEOKADIA BIELECKA-BARCIŃSKA, która pracowała w Hucie Warszawa w latach 70. i 80. XX wieku jako suwnicowa na Wydziale Stalowni, przeważnie na gabarytach. Była też instruktorką nauki zawodu suwnicowych w hucie i aktywną działaczką związkową. Często wyjeżdżała na kontrole hutniczych ośrodków kolonijnych, sprawdzając, czy dzieci mają odpowiednie warunki do wypoczynku. Dzieci mówiły do niej „babciu Lodziu”.

Pani Leokadia posiadała działkę pracowniczą przy szpitalu Huty Warszawa i chętnie gościła tam przyjaciół i znajomych. Przeszła na emeryturę w roku 1986, ale nie zerwała kontaktów z hutą i z hutnikami, którzy odwiedzali ją w domu na Woli przy ul. Okopowej 43, jeszcze na Wielkanoc tego roku. Nie wiemy, kim oni byli, ale sądzimy, że nie wiedzą o śmierci Pani Leokadii. Poszukujemy zwłaszcza syna hutnika, który odwiedzał babcię Lodzię – obecnie jest policjantem.

O jej pracy w hucie i znajomościach z hutnikami sporo wiedzieli jej sąsiedzi, ale z kim się przyjaźniła – tego nie wiedzą, ponieważ nie zostały po niej żadne notatki z kontaktami.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w dniu 17 maja 2019 roku na Cmentarzu Północnym na Wólce Węglowej.

Pani Leokadia była osobą całkowicie samotną, nie posiadała rodziny, dlatego też w imieniu jej sąsiadów, którzy są organizatorami pogrzebu, prosimy o pomoc w odszukaniu jej hutniczych przyjaciół. Może ktoś coś wie. Wymieniajcie się, Państwo, informacjami na ten temat. Dzwońcie po znajomych, zwłaszcza ze stalowni.


 



Z głębokim bólem przyjęliśmy wiadomość o dramacie, jaki spotkał Ewę i Wiesława Sawickich – naszych przyjaciół z dawnej Huty Warszawa. Ich syn Michał, wybitny polski polarnik, zmarł śmiercią tragiczną w dniu 17 maja 2019 roku w trakcie 41. Wyprawy Polarnej Instytutu Geofizyki PAN na Spitsbergen.

Uroczystości pogrzebowe odbędą się w dniu 5 czerwca 2019 roku o godz. 14:00 w kościele drewnianym na Cmentarzu Bródnowskim.


Ewo i Wiesiu – my, członkowie Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy przekazujemy Wam wyrazy głębokiego współczucia.




10 LAT STOWARZYSZENIA SPOŁECZNO-KULTURALNEGO WARSZAWA W EUROPIE


Na Facebooku pan Leszek Lachowiecki zamieścił informację, którą przytaczamy w całości.

„Na przełomie 2018 i 2019 r. stuknęło naszemu Stowarzyszeniu 10 lat. Dzięki grupce zapaleńców postawiliśmy w tym czasie blisko 40 oryginalnych wystaw (i prawie 70 prezentacji tychże), zaopatrując je w drukowane podpowiedniki i pełne wersje w internecie. Robiliśmy ekspozycje z samorządem warszawskim i dzielnicowym, muzeami (Zamku Królewskiego, Kolejnictwa, Niepodległości w Warszawie i Czynu Niepodległościowego w Łodzi) organizacjami społecznymi – Towarzystwem Przyjaciół Warszawy, Towarzystwem Przyjaciół Dzieci i politycznymi – PPS, byliśmy na najważniejszych placach stolicy – wielokrotnie na Zamkowym, Konstytucji, Teatralnym, na ul. Chłodnej, a nawet na stacji metra Słodowiec, znaleźć nas można było w ratuszach Bielan, Żoliborza, Woli, Pragi Płn., Płd. i Ursynowa, w Staromiejskim i Bemowskim Domu Kultury oraz Bielańskim BOK-u i Mediatece oraz bibliotekach – np. przy Koszykowej. W tym czasie zorganizowaliśmy ok. 70 konferencji oraz przygotowaliśmy kilka książek opowiadających historię Huty Warszawa i jej pracowników oraz dzieje przedwojennej Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W ramach Stowarzyszenia powstało także kilkadziesiąt numerów „Forum Klubowego”. Dziękując sponsorom za zainteresowanie naszą pracą, szczególną wdzięczność kieruję wobec Fundacji im. Róży Luksemburg.”


Uzupełniamy tę informację o tekst Tadeusza Konrada:

 

„Gratuluję tego jubileuszu. Dziękuję też za bardzo owocna współpracę z naszym Stowarzyszeniem. Ta współpraca zaowocowała wydaniem 4 książek i organizacją kilku wystaw fotograficznych o Hucie Warszawa. Dzieło, którego się podjąłem tworząc Stowarzyszenie Przyjaciół Huty Warszawa nie byłoby zrealizowane bez wsparcia Stowarzyszenia Społeczno-Kulturalnego Warszawa w Europie oraz osobistego i ogromnego zaangażowania się Pana w to dzieło. Gratuluję i dziękuję. Życzę też dalszych sukcesów, a osobiście Panu dużo zdrowia.”

 

Z okazji 10-lecia Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa - Warszawscy Hutnicy we wrześniu 2015 roku Przewodniczący Zarządu SPHW Jerzy Trześniewski wręczył Panu Leszkowi Lachowieckiemu list z podziękowaniem za owocną współpracę.





W dniu 22 lipca 2019 roku zmarł w wieku 73 lat mgr ANDRZEJ KOWALSKI – matematyk, hobbysta fotografii.

W latach 1967-1975 pracował w wydziale TT Huty Warszawa, następnie w PZTB ZREMB.

Był cenionym pracownikiem i powszechnie lubianym kolegą,

Udzielał się w działaniach społecznych na rzecz organizowania czasu wolnego młodzieży, a ostatnio w pracach Stowarzyszenia Przyjaciół Huty Warszawa – Warszawscy Hutnicy.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się we wtorek 30 lipca 2019 roku o godzinie 12:00 w kościele pw. św. Wincentego a Paulo (drewnianym) na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie.


Cześć Jego pamięci!




W dniu 24 sierpnia 2019 roku w wieku lat 85 zmarł inż. mechanik hutniczy – ANDRZEJ ZAŁUSKA – absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Inż. Załuska był długoletnim mistrzem utrzymania ruchu na Stalowni Huty Warszawa, a na emeryturze – aktywnym członkiem naszego Stowarzyszenia. Był też prezesem Warszawskiego Oddziału Przyjaciół Ziemi Łomżyńskiej.

Szczegóły dotyczące pogrzebu podamy w terminie późniejszym, po uzyskaniu informacji od rodziny.

 

Cześć Jego pamięci!



SPHW W GOŚCINIE U STOWARZYSZENIA "RAZEM DLA BIELAN"


Stowarzyszenie "Razem dla Bielan" zaprosiło m.in. Zarząd SPHW na spotkanie noworoczne, które odbyło się w sali recepcyjnej Urzędu Dzielnicy Warszawa Bielany w dniu 10 stycznia 2019 roku. Spotkanie poprowadził nowo wybrany Burmistrz Dzielnicy - Grzegorz Pietruczuk. W krótkim wystąpieniu nakreślił perspektywy dla dzielnicy na najbliższe miesiące i lata. Życzył też zebranym, a za ich pośrednictwem wszystkim mieszkańcom Bielan, dobrego 2019 roku oraz pełnego zrealizowania planów i zamierzeń, a przede wszystkim - zdrowia.


prev next


25-LECIE BIELAŃSKIEGO KLUBU KOMBATANTA

27 listopada 2018 roku Wiceprzewodniczący Zarządu SPHW Jerzy Roman uczestniczył, reprezentując Stowarzyszenie, w uroczystych obchodach 25-lecia Bielańskiego Klubu Kombatanta, zorganizowanych przy wydatnym udziale Zarządu Dzielnicy Bielany.

Okolicznościowy upominek otrzymany od organizatorów Jerzy Roman przekazał na rzecz Stowarzyszenia.