O HUCIE WARSZAWA



KARTKI Z DZIEJÓW BUDOWY HUTY „WARSZAWA

 

Tekst Wandy Starościak przygotował do zamieszczenia na tej stronie Stanisław Andrzej Pawlikowski

 

1 czerwca 1951 roku powołane zostało Przedsiębiorstwo Budowy Huty „Warszawa” jako generalny wykonawca programu inwestycyjnego.

Budowa Huty „Warszawa” realizowana była w dwóch podstawowych etapach.

Lata 1952-1955 to okres zagospodarowania terenu, budowy zaplecza magazynowego, baz budowlanych i transportowych oraz baz utrzymania ruchu przyszłego zakładu. W tym okresie wybudowano blisko 100 km dróg dojazdowych, ułożono prawie 40 kilometrów torów kolejowych, zbudowano warsztaty naprawcze taboru samochodowego i kolejowego, garaże, zajezdnie, bocznice kolejowe i składowiska. Powstały wówczas liczne obiekty służące zaopatrzeniu zakładu w energię elektryczną, wodę i gaz.

W roku 1955 uruchomiono i przekazano do użytku tlenownię technologiczną, która już w tym roku zaczęła dostarczać tlen do szpitali i innych zakładów pracy Warszawy. Lata 1956-1962 to okres właściwej budowy, uruchamiania i przekazywania do eksploatacji podstawowych wydziałów produkcyjnych.

W dniu 29 kwietnia 1957 roku przekazano do eksploatacji pierwszy wydział produkcyjny – odlewnię staliwa. Data ta weszła do historii Huty „Warszawa” jako początek produkcji zakładu.

Dalsza budowa i uruchamianie i przekazywanie do eksploatacji wydziałów produkcyjnych przebiegała następująco: w roku 1958 uruchomiono częściowo stalownię, której dalsza budowa trwała do 1960 roku. Wyposażenie tego wydziału stanowiły 3 piece martenowskie, 2 piece elektryczne. W tym też roku uruchomiono kuźnię-młotownię.

W roku 1960 oddano do eksploatacji walcownie zgniatacz i kuźnię-prasownię.

W roku 1961 uruchomiono i przekazano do eksploatacji ciągarnię i walcownię dużą.

W roku 1961-1962 przekazano do eksploatacji oddział obróbki zgrubnej, wyposażony w obrabiarki do obróbki mechanicznej odkuwek surowych.

W roku 1962 uruchomiono walcownie drobną – przekazanie do eksploatacji tego wydziału było jednocześnie zakończeniem okresu budowy Huty „Warszawa” zgodnie z pierwotnymi ustaleniami projektowymi. W ramach kolejnych modyfikacji założeń projektowych, w roku 1965 uruchomiono i przekazano do eksploatacji walcownię zimną taśm. Przekazana w 1967 roku do eksploatacji nowa tlenownia technologiczna i w roku 1968 walcownia średnio-drobna, dostosowane już zostały, w ramach projektu rozbudowy huty, do zdolności produkcyjnej 680 tysięcy ton stali we wlewkach w ciągu roku.

Również w ramach tego projektu zrealizowano w latach siedemdziesiątych rozbudowę stalowni, rozbudowę i modernizację ciągarni, dozbrojenie walcowni półwyrobów w szlifierki automatyczne i walcowni średno-drobnej w piece do obróbki cieplnej. Do roku 1980 na budowę Huty „Warszawa”, a następnie jej rozbudowę i częściową modernizację, poniesiono nakłady finansowe w wysokości ponad 10 miliardów złotych.

Wraz z rozbudową i modernizacją podstawowych obiektów produkcyjnych nie rozbudowywano i nie modernizowano – z małymi wyjątkami – zaplecza remontowego, energetycznego, transportowego, magazynowego. W czasie wykańczania zasadniczych obiektów zmieniano często założenia projektowo-konstrukcyjne dla poszczególnych wydziałów, a zwłaszcza dla kuźni-prasowni, ciągarni, obróbki cieplnej, co hamowało tempo budowy zakładu.

Oprócz generalnego wykonawcy, którym było Przedsiębiorstwo Budowy Huty „Warszawa”, podwykonawcami poszczególnych zadań inwestycyjnych było 15 przedsiębiorstw specjalistycznych, a wsród nich takie firmy, jak: „Mostostal”, „Elektromontaż”, „Instal”, „Elektroaparatura”, „Metrobudowa”. Przy budowie i montażu urządzeń brali również udział specjaliści ze Związku Radzieckiego, RFN, NRD, Szwecji, Anglii, Włoch, Francji.

Głównymi dostawcami krajowych urządzeń technologicznych były: Huta „Zygmunt”, Huta „Zabrze”, Huta „1 Maja”, Zakłady im. Szadkowskiego z Krakowa, Zakłady M-5 we Wrocławiu, Zakłady A-8 w Bielsku-Białej, Zakłady A-1 w Żychlinie, Zakłady A-2 w Łodzi i wiele innych.

Największym zagranicznym dostawcą maszyn i urządzeń był Związek Radziecki. Importowano również urządzenia z Republiki Federalnej Niemiec, Francji, Anglii, Szwecji, Włoch, Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej.

Wiele urządzeń instalowanych w Hucie „Warszawa” miało charakter prototypowy, względnie po raz pierwszy były montowane w Polsce.

 





DLACZEGO HUTA W WARSZAWIE?


Tekst: Tadeusz Konrad


Od pierwszych dni istnienia Huty Warszawa, a nawet jeszcze przed jej powstaniem powtarza się to pytanie. Opinie w sprawie zlokalizowania Huty stali szlachetnych – jak zwykle w skomplikowanych sprawach – były od początku podzielone. Dlatego sprawa ta była przedmiotem bardzo starannych, dokładnych i długotrwałych badań, analiz i studiów. W konsekwencji wybrana została lokalizacja najlepsza.

Pisze o tym w książce „Ludzie ze stali” (wydanie Cinema Art 2007) Roman Bortnowski – pierwszy Główny Inżynier a następnie Dyrektor Naczelny Huty Warszawa:

Objeżdżaliśmy wskazane przez „Biprohut” miejsca pod lokalizację huty, które nazywano – z rosyjska – płoszczadkami. Do prac zostali włączeni także geolodzy, geodeci, budowlańcy, energetycy, kolejarze. Zima była sroga, pola zasypane śniegiem, a my jeździliśmy wynajętym w PKS autobusie od płoszczadki do płoszczadki. Krąg propozycji zawężał się. Z powodu złych warunków geologicznych odpadł faworyt „Biprohutu” – Góra Kalwaria. Z ośmiu pozostały jedynie dwie płoszczadki: Wyszków i Młociny. Obie lokalizacje omawiano w czasie narady brygady „Gipromezu” z kierownictwem Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego (PKPG). Prowadził ją zastępca przewodniczącego PKPG w randze ministra Adam Wang. Ministerstwo Przemysłu Ciężkiego reprezentował wiceminister mgr inż. Kiejstut Żemaitis, który podczas warszawskiego etapu prac ściśle współpracował z radziecką brygadą. Obecni byli również przedstawiciele resortów budownictwa, górnictwa i energetyki oraz komunikacji. Głównym referentem był Iwan Jeriomienko (Główny Projektant Huty z ramienia „Gipromezu”). Za lokalizacją w Wyszkowie przemawiały lepsze niż w Młocinach warunki geologiczne, równy teren minimalizujący zakres prac ziemnych, dogodne warunki ujęcia wodnego, łatwy dostęp do sieci kolejowej, a także ważny wówczas argument społeczno–polityczny: rozwój ubogiego regionu rolniczego. Minusami tej lokalizacji były trudności w ściągnięciu na stałe dużej liczby fachowców różnych specjalności, konieczność budowy nowego miasta dla wielotysięcznej rzeszy pracowników i członków ich rodzin oraz elektrociepłowni na potrzeby całej inwestycji. Atutem Młocin była bezpośrednia bliskość stolicy. Co za tym idzie – łatwiejsze zdobycie wykwalifikowanych kadr, oparcie huty o warszawskie zaplecze naukowe, bliskość dużej grupy odbiorców produkcji hutniczej, zasilanie z pobliskiej elektrociepłowni Żerań. Władze stolicy miały zapewnić mieszkania załodze nowej huty. I w tym przypadku pojawił się argument społeczno–polityczny: urzędnicza stolica dzięki budowie huty miała być wzmocniona wielotysięczną załogą wielkoprzemysłowej klasy robotniczej. Słabymi stronami Młocin były gorsze niż w Wyszkowie warunki geologiczne, przeciążenie warszawskiego węzła kolejowego, a także negatywna opinia Biura Odbudowy Stolicy (BOS). Większość z dyskutantów, wśród nich minister Żemaitis, wypowiedziała się za lokalizacją w Młocinach. Zapamiętałem tylko jednego zdecydowanego oponenta tej lokalizacji. Był nim ówczesny wiceminister budownictwa miast i osiedli Aleksander Wolski. Argumentował – podobnie jak przedstawiciele BOS w czasie wcześniejszych konsultacji – że budowa huty na terenach starego lotniska przy szosie Marymonckiej i wsi Wawrzyszew zahamuje przyszłą rozbudowę Warszawy w kierunku północnym. Podczas tego posiedzenia w PKPG decyzja o lokalizacji nie zapadła.”

Ważnym argumentem przemawiającym za lokalizacją w Warszawie był fakt istnienia tu dużej ilości zakładów przemysłu metalowego, a co za tym idzie potencjalnych odbiorców wyrobów huty no i dostawców złomu wsadowego do huty.

Pisze dalej Roman Bortnowski:  „W marcu 1951 roku zostałem wezwany do ministra przemysłu ciężkiego Juliana Tokarskiego. Minister zakomunikował, że w Warszawie będzie budowana nowa huta stali szlachetnych. Zaprojektuje ją – podobnie jak Nową Hutę pod Krakowem – moskiewski „Gipromez”. 

Wydawać by się mogło, że ta decyzja, podjęta w oparciu o bardzo starannie i rzetelnie przygotowane analizy nie powinna już budzić żadnych wątpliwości. Niestety, co jakiś czas pojawiały się głosy kwestionujące tę decyzję, przeważnie oparte o absurdalne, fałszywe, a nawet wyssane z palca przesłanki.

W 1970 roku Komitet Przestrzennego Zagospodarowania Kraju Polskiej Akademii Nauk przeprowadził bardzo szczegółowa analizę tej lokalizacji. Opracowane zostało Studium lokalizacji Huty Warszawa.

Poniżej zamieszczamy istotne fragmenty tej analizy i wynikające z tego wnioski. Niektóre fragmenty będą się powtarzały.

Decyzję o budowie huty stali szlachetnych w Warszawie poprzedzał dwuletni okres przygotowań. Założenia budowy huty zostały opracowane w 1949 r. przez biuro projektów „Biprohut" z Gliwic. W oparciu o te założenia radzieckie biuro projektów „Gipromez" w Moskwie opracowało projekt wstępny budowy huty stali szlachetnych w Warszawie, której zdolność produkcyjna określona została na 300 tys. ton stali we wlewkach rocznie. Było to możliwe dzięki zawartej w 1950 r. między Rządem PRL a Rządem ZSRR wieloletniej umowie dotyczącej dalszej współpracy gospodarczo-technicznej między obu krajami.

W dniu 26 kwietnia 1951 r. zapadła decyzja o budowie huty w Warszawie.

Opracowany przez „Gipromez" projekt wstępny huty został zatwierdzony przez Przewodniczącego Państwowej Komisji Planowania Gospodarczego w oparciu o analizy techniczno-ekonomiczne polskich specjalistów i protokół Głównej Komisji Oceny Projektów Inwestycyjnych z dnia 20 maja 1952 r.

Wstępny projekt technologiczny przewidywał szereg wariantów lokalizacji ogólnej zakładu: Grójec, Wyszogród, Wyszków, Łomianki. Ostatecznie do decyzji władz przedłożono dwie koncepcje, z których jedna proponowała budowę huty na terenie gminy Łomianki, na lewym brzegu Wisły około 10 km na północ od centrum Warszawy, druga na terenie Wyszkowa.

Za wyborem rejonu Warszawy na lokalizację ogólną kombinatu hutniczego przemawiało wówczas szereg argumentów. Jako argumenty wysunięto m. in. celowość zbliżenia tej gałęzi produkcji do zakładów projektowanej huty z zakładami przemysłowymi Polski północno-wschodniej. Bardzo silnie podkreślana była w dyskusjach teza o współpracy huty stali szlachetnych z zakładami Warszawskiego Okręgu Przemysłowego, a przede wszystkim z zakładami intensywnie rozbudowującego się przemysłu stolicy. Zaopatrzenie huty w podstawowy surowiec, jakim jest złom z Polski centralnej, miały zabezpieczyć przez odpowiednie dostawy zbiornice „Centrostali", zmniejszając w ten sposób transporty kolejowe ze złomem, kierowane dotychczas do hut Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego.

Za wyborem Warszawy i Młocin jako lokalizacji szczegółowej przemawiały przede wszystkim warunki techniczne i społeczne. Decydujące znaczenie miały tu odpowiednie warunki posadowienia ciężkich urządzeń huty, w szczególności stalowni i kuźni, ponadto sąsiedztwo dużego zbiornika wody, jakim jest Wisła, sąsiedztwo węzła kolejowego, gwarantującego przyjęcie i nadanie dużych ładunków kolejowych, bliskość silnego węzła energetycznego i inne. Nie bez znaczenia było również zaplecze wielkiego miasta, umożliwiające łatwiejsze rozwiązanie spraw kulturalno-socjalnych.

Lokalizacja szczegółowa odpowiadająca powyższym warunkom została wyznaczona na lewym brzegu Wisły i obejmowała grunty Młocin, Placówki, Gać-Radiowa, Wawrzyszewa Starego i Nowego, Wólki Węglowej. Administracyjnie tereny przyszłej huty należały do gminy Łomianki ówczesnego powiatu warszawskiego. W wyniku zarządzenia Prezesa Rady Ministrów (Dz. U. Nr A-60) tereny przeznaczone pod budowę Huty Warszawa znalazły się w granicach administracyjnych miasta, a powierzchnia administracyjna stolicy powiększyła się o ponad 25 tys. ha.

W konsekwencji powstał i działał zakład niezwykły, wyjątkowy. Produkowana stal jakościowa była wtedy bardzo potrzebna, była we wszystkich ważniejszych produktach tamtego czasu. W każdym polskim wyrobie, w każdej polskiej maszynie. Tu też realizowała się wielka, społeczna, edukacyjna i kulturalna rewolucja tamtych dni. Ta huta przechodzi do legendy.

Dziś Huta ArcelorMittal Warszawa kontynuuje tamte tradycje. To bardzo nowoczesne przedsiębiorstwo produkujące stal najwyższej jakości.

Wyrazem uznania dla hutniczego trudu jest nadanie jednemu z rond na Bielanach nazwy Rondo Warszawskich Hutników.





PAŃSTWOWA HUTA WARSZAWA ISTNIAŁA W LATACH 1951-1992


Tekst: Tadeusz Konrad


Ta huta była tu potrzebna. Jeszcze przed II wojną światową rodziły się koncepcje budowy huty stali szlachetnych właśnie tu, w Warszawie. Wojna uniemożliwiła realizację tych planów. Po wojnie ta huta stała się jeszcze bardziej potrzebna. Potrzebna była dla rodzącej się ze straszliwych zniszczeń wojennych polskiej gospodarki. A potem dla rozwijającego się przemysłu. Stanowiła też spełnienie tamtych, przedwojennych planów i marzeń.

W 1952 roku, na młocińskich polach i bagnach rozpoczęła się budowa od podstaw. W 1957 roku uruchomiono Odlewnię Staliwa, pierwszy wydział produkcyjny, w 1958 roku ruszają Stalownia i Kuźnia, w 1960 roku zostaje uruchomiona Walcowania Zgniatacz, w 1961 roku Ciągarnia wraz z obróbką cieplną a w 1962 roku ruszają Walcownia Gruba i Walcownia Drobna. W dalszych latach zmodernizowano i rozbudowano Stalownię, wykańczalnie i obróbki cieplne poszczególnych walcowni, w 1965 roku uruchomiono Walcownię Zimną Taśmy a w 1968 roku wybudowano Walcownię Średnio Drobną, wielkie osiągnięcie polskiej myśli technicznej, całkowicie zaprojektowaną i wykonaną w kraju.

Rozwijano produkcję, cały czas wprowadzano nowe technologie. Sprowadzano i uruchamiano nowe maszyny i urządzenia. W rezultacie tych wszystkich działań Huta Warszawa w latach 70. i 80. XX wieku stanowiła duży zakład przemysłowy o bardzo szerokim asortymencie wyrobów stalowych wykonywanych na nowoczesnych maszynach. Huta była największym w Polsce producentem wyrobów hutniczych ze stali jakościowych – wytwarzała prawie 50 procent produkcji krajowej. W grupie stali łożyskowych (w których się specjalizowała) udział Huty sięgał 80 procent produkcji krajowej. Wg szacunków, wyprodukowano w sumie ponad 40 mln ton stali, ponad 30 mln ton wyrobów walcowanych, ok. 1,5 mln ton odkuwek, ok. 2,5 mln ton wyrobów ciągnionych i około 1 mln ton taśmy zimnowalcowanej. Począwszy od 1957 roku Huta przynosiła skarbowi państwa bardzo wysokie zyski.

W Hucie stosowano najnowsze metody produkcji stali. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych metod kontroli produkowana stal była bardzo wysokiej jakości. Odbiorcami naszej produkcji były praktycznie przedsiębiorstwa krajowe wszystkich branż: przemysł: maszynowy, łożyskowy, motoryzacyjny i precyzyjny, energetyczny, samochodowy, maszynowy, stoczniowy, elektroniczny oraz hutnictwo. Bardzo zróżnicowany był też asortyment produkcji, poczynając od prętów i walcówki, wielkich wałów korbowych do silników okrętowych, wielkich pierścieni do wielkogabarytowych łożysk, także pierścieni ze stali niemagnetycznych po materiały na części do telewizora kolorowego i okucia budowlane. Ta stal była we wszystkich ważniejszych produktach tamtego czasu. W każdym polskim wyrobie, w każdej polskiej maszynie. Produkowana w Hucie stal była eksportowana do wielu krajów Europy i świata. Stal łożyskowa Huty była stosowana także w słynnych szwedzkich łożyskach.

Tu też realizowała się wielka, społeczna, edukacyjna i kulturalna rewolucja tamtych dni.

Powstanie Huty Warszawa w tym czasie i w tym miejscu, gdzie nie było żadnych tradycji hutniczych, spowodowało konieczność stworzenia i kompletowania a także adaptacji załogi jako jednego, zwartego organizmu produkcyjnego. Około 7% załogi stanowili pracownicy przybyli z tak zwanego „starego hutnictwa” – wdrażali kulturę techniczną i umiejętności zawodu hutniczego oraz przenosili obyczaje i zasady, jakie powinny obowiązywać w zespołach produkcji przemysłowej. Wszystkim pracownikom Huty stworzono warunki do nauki i zdobycia zawodu. Działały szkoły zawodowe, można było studiować. Na terenie Huty istniało kilka bibliotek, działała księgarnia Domu Książki. Stałym obyczajem były organizowane kiermasze książki, cieszące się niesłabnącym zainteresowaniem załogi.

Ta załoga w warunkach trudnej i ciężkiej pracy szybko się integrowała. Można powiedzieć, że mimo różnych charakterów, różnych tradycji nie było żadnych poważnych konfliktów. Huta stanowiła kuźnię nie tylko stali, ale też przysłowiowych „ludzi ze stali”, dostarczając fachowców na najważniejsze stanowiska zawodowe w biurach projektowych, ministerstwach, zjednoczeniach, innych przedsiębiorstwach i fabrykach oraz w radach i urzędach: stołecznych i dzielnicowych. Spośród hutniczej załogi wywodziło się kilku wiceministrów różnych resortów, kilkudziesięciu dyrektorów departamentów różnych ministerstw, kilkudziesięciu dyrektorów i dyrektorów naczelnych warszawskich przedsiębiorstw a także Prezydent m.st. Warszawy i dyrektorzy biur stołecznej rady. Ludzie ci – byli hutnicy, odnosili sukcesy w pracy, byli wysoko oceniani i cieszyli się uznaniem środowiska.

Huta bardzo dbała o swoich pracowników.

Załoga Huty miała zapewnioną znakomitą opiekę lekarską. Na terenie zakładu działały cztery poradnie rejonowe oraz raz czynny przez całą dobę, punkt pierwszej pomocy lekarskiej. Działał też szpital składający się z oddziału wewnętrznego i oddziału chirurgicznego oraz Ośrodek Rehabilitacji Przemysłowej. Obiekty te były wówczas jedną z najlepiej zorganizowanych i wyposażonych tego typu placówek w Polsce. Szpital wraz z poradnią przyszpitalną zapewniał opiekę lekarską pracownikom 40 zakładów pracy Żoliborza i Bielan.

Począwszy od 1954 roku pracownikom Huty przydzielono łącznie około czterech tysięcy mieszkań, z tego ponad tysiąc w wybudowanych i administrowanych przez Hutę mieszkaniach zakładowych. W latach 80. rozpoczęła działalność Spółdzielnia Budowlano-Mieszkaniowa HUTNIK (dziś WARDOM), która w latach 1987–1990 wybudowała ponad 1400 mieszkań. Pracownicy Huty posiadali kilkaset pracowniczych działek ogrodowych i rekreacyjnych.

Każdy pracownik Huty miał możliwość wyjazdu – wraz z rodziną – na urlop w kraju lub za granicą. Z tej formy wypoczynku korzystało średnio w roku około pięciu tysięcy pracowników. Wszystkie dzieci hutników w okresie wakacji i ferii zimowych miały zapewniony wypoczynek organizowany przez Hutę na koloniach, zimowiskach i obozach. Oddział PTTK, działający w Hucie, organizował wycieczki turystyczne (krajowe i zagraniczne) oraz turystykę łączącą wypoczynek z poznawaniem kraju. Wielkim zainteresowaniem pracowników cieszyły się organizowane wyjazdy na grzyby.

Pracownicy Huty, a także członków załóg innych przedsiębiorstw pracujących na terenie Huty, korzystało z sieci żywienia zbiorowego. Na terenie Huty działało sześć stołówek i dziesięć kiosków spożywczych. Jedna tylko stołówka przy stalowni wydawała prawie trzy tysiące posiłków na dobę.

W Hucie działało 27 różnych organizacji społecznych i różne ruchy amatorskie. Byli to m. in. wędkarze i filateliści, turyści zrzeszeni w PTTK, szachiści i różne - czasami krótko istniejące zespoły muzyczne. Tworzyli literaci-robotnicy. Posiadacze samochodów, zrzeszeni w klubie „Marten" uczestniczyli w turystycznych rajdach motorowych, dzięki czemu poznawali zabytki kraju ale także rozwiązując różne testy – w ramach rajdowego współzawodnictwa – utrwalali znajomość przepisów ruchu drogowego. Organizacje te sprzyjały bardzo przywiązaniu pracowników i ich rodzin do swojego zakładu i stabilizacji załogi. Ludzie wzajemnie lepiej się poznawali, tworzyły się przyjaźnie, powstawały małżeństwa hutnicze.

Chlubą Huty był w branży Klub Honorowych Dawców Krwi. Krwiodawcy z Huty w czasie swojej działalności oddali ponad 15 ton krwi (przyjmując nomenklaturę hutniczą). Klub ten działa w Hucie do dzisiaj.

Już na początku istnienia Huty grupka entuzjastów założyła klub sportowy. Hutniczy Klub Sportowy „Hutnik” prowadził działalność wśród dorosłych i dzieci hutniczych rodzin. Corocznie organizowana była zakładowa międzywydziałowa spartakiada. Aby zapewnić możliwość sportowego wyżycia się zarówno pracownikom jak i młodym mieszkańcom dzielnicy Huta zbudowała i utrzymywała istniejący do dziś ośrodek sportowy wraz ze stadionem zlokalizowany w widłach ulicy Marymonckiej i Wisłostrady.

Huta organizowała na swoim terenie warsztaty artystyczne dla zawodowych plastyków. Powstawały na nich dzieła z metalu, hutniczej szlaki, a także obrazy, na które artyści nakładali pył hutniczy zamiast farby. W czasie takiego pleneru powstał piękny metalowy pomnik – autorstwa Teresy Brzóskiewicz. Jest to kobieta z różą w ręku. Pomnik ten artystka zatytułowała – „Warszawianka”, zaś załoga Huty nadała mu nazwę: „Nike hutnicza” lub też „Dama z różą”. Od lat stoi ten pomnik przed frontem Huty. Piękna, smukła, radośnie wyprostowana, witała i wita śpieszących do pracy w swej Hucie.

Grupa metaloplastyków wykonywała słynne, znane w całej Polsce świeczniki ze szlaki staliwnej oraz imitacje kwiatów róży z odpadów blach. Wspomniane świeczniki rozsławiały hutę w całej Europie. Były wręczane jako upominki delegacjom zagranicznym.

Huta sprawowała opiekę nad kilkoma warszawskimi szkołami, przedszkolami i żłobkami a jej pracownicy wspomagali te placówki przy remontach i utrzymaniu. Pracownicy Huty i członkowie ich rodzin aktywnie działali w komitetach rodzicielskich wielu warszawskich szkół i przedszkoli.

Załoga Huty opiekowała się kilkoma mazowieckimi wioskami północno-zachodniego terenu i sąsiednimi gminami. Wymienię tutaj miejscowości: Buraków, Łomianki, Czosnów, Kazuń, Grochale, Leoncin, Izabelin i wiele innych. Wydatnej pomocy udzielano w okresie np. żniw, pomagano także w naprawie maszyn, sprzętu i narzędzi rolniczych.

Pracownicy Huty wyróżniali się także organizowaniem działalności społecznej na rzecz dzielnicy i miasta. W czynach społecznych przepracowano tysiące godzin przy budowie Kępy Potockiej - dziś pięknego terenu wypoczynkowego w Starorzeczu Wisły. Także park Olszyna na Bielanach powstał w czynie społecznym warszawskich hutników.

W 1971 roku załoga Huty Warszawa czynnie włączyła się w dzieło odbudowy zamku królewskiego. W rozstawionych na terenie Huty skarbonkach zebrano kwotę prawie 250 tysięcy złotych. Pracownicy Huty Warszawa jako jedni z pierwszych podjęli bezpośrednią pracę w czynie społecznym na terenie Zamku Królewskiego. Łącznie przepracowano kilkanaście tysięcy godzin. Odlewnicy warszawskiej Huty, w ramach społecznego czynu wykonali odlewy elementów zegara wieżowego zamku.

Wielu hutników było radnymi dzielnicy i miasta. Wielu z nich pełniło zaszczytne i wysokie funkcje w tych radach. Huta Warszawa miała również swoich posłów na Sejm.

Huta brała czynny udział w pracach przygotowawczych budowy pomnika Powstania Warszawskiego, prowadziła prace związane z upamiętnieniem wszystkich miejsc straceń na terenie Puszczy Kampinoskiej, a także w budowie obelisku usytuowanego pomiędzy ulicami Kasprowicza i Szekspira, a upamiętniającego udany atak żołnierzy Armii Krajowej w nocy z 3 na 4 maja 1944 roku na lotnisko niemieckie na Bielanach. W Hucie wykonany został pomnik (wg projektu artysty plastyka Zbigniewa Kowalskiego) upamiętniający „Warszawskie Termopile” – bohaterski bój do końca, żołnierzy l batalionu, 30 pp. Strzelców Kaniowskich pod dowództwem majora Bronisława Kamińskiego, w dniach 19, 20 i 21 września 1939 roku na wzgórzach pomiędzy Placówką a Młocinami.

W hucie była przeprowadzona zbiórka złomu na budowę pomnika Prymasa Stefana Kardynała Wyszyńskiego. Złom ten trafił do wykonawców pomnika. To jest wkład załogi Huty w budowę pomnika wielkiego Prymasa Tysiąclecia.

Dziś mieszkańcy Żoliborza i Bielan cieszą się z wygodnego dojazdu metrem. Rzadko kto wiąże jego powstanie z Hutą Warszawa, a przecież to jej istnienie spowodowało, że zmieniono pierwotny plan budowy pierwszej nitki z kierunku wschód-zachód na kierunek północ-południe.

W latach 80. kontynuowano zadania modernizacyjne. Zastosowano nowoczesne sterowanie tyrystorowe walcarek w walcowni zgniatacz i walcowni drobnej. Przez cały czas usprawniano obróbkę cieplną stali, przez co uzyskiwała ona coraz wyższą jakość. Wykonano remont kapitalny i wymieniono starą zużytą walcarkę zgniatacz na nową, polskiej konstrukcji i wyprodukowaną w Polsce. Nastąpiła ogromna poprawa w dziedzinie ochrony środowiska: w piecach huty zastosowano gaz ziemny, zbudowano bardzo nowoczesną instalację odpylania pieców elektrycznych w Stalowni. Opracowano też nowy plan dalszego unowocześnienia produkcji. Huta posiadała też już własne środki na jego realizację.

Na początku lat 90. uznano jednak, że „występuje pilna potrzeba dokonania zmian własnościowych”. Huta została sprywatyzowana.

Dziś Huta ArcelorMittal Warszawa to nowoczesna, piękna huta, dająca sobie świetnie radę na europejskim rynku. Produkuje ponad pół miliona ton stali rocznie (ponad 500 gatunków stali). Zatrudnieni w niej ludzie to często ci sami, którzy pracowali, kiedy jeszcze nazywała się Hutą Warszawa. Dba wyjątkowo o bezpieczeństwo pracowników a zwłaszcza o ich warunki pracy. Kierownictwo dzisiejszej Huty wielokrotnie podkreśla fakt, że jest ona kontynuatorką nie tylko działalności produkcyjnej Huty Warszawa, ale także niemal 60-letniej historii jej załogi. Sukcesy odnoszone przez współczesną, nowoczesną Hutę mają swoje korzenie w dawnej Hucie Warszawa. Potwierdzeniem tego faktu jest umieszczenie nazwy Huta Warszawa na budynku jego siedziby, obok logo międzynarodowego koncernu ArcelorMittal. Huta aktywnie współpracuje z miastem i środowiskiem. Podejmuje wiele cennych działań. Angażuje się w inicjatywy kulturalne, edukacyjne, sportowe i patriotyczne realizowane przez dzielnicę i miasto. Udziela tym inicjatywom wsparcia finansowego. 

Aby uhonorować pokolenia hutników przy bramie głównej postawiono pomnik symbol hutniczego trudu. Pomnikiem jest klatka walcownicza nr 1A z dawnej walcowni średnio-drobnej. To dowód, że obecna huta godnie kontynuuje tradycje dumnej i wielkiej Huty Warszawa.

Te dwa słowa: Warszawski Hutnik brzmią dumnie. Są pełne wspaniałej treści – są jak honorowy tytuł za pracę dla dobra Warszawy, dla dobra Polski. Wyrazem uznania za tę pracę jest fakt, że władze miasta i dzielnicy nadały jednemu z rond na Bielanach właśnie to imię. Imię „Hutników Warszawskich”. Tu mieściła się kiedyś końcowa pętla autobusu 110. Stąd – przed laty – pracownicy Huty piechotą, polną drogą (dziś jest tu ul. Kasprowicza) szli do pracy.

Według szacunków przez lata istnienia Huty Warszawa pracowało w niej ponad 50 tysięcy ludzi. Ogromna ich większość to mieszkańcy Żoliborza i Bielan. Nie ulega wątpliwości, że Huta Warszawa tworzyła zawodową tożsamość swych pracowników, odciskała piętno na ich świadomości, budowała solidny fundament hutniczego honoru. Ludzie byli dumni z przynależności do hutniczej rodziny. Otaczał ich społeczny szacunek. Określenie „jesteśmy z Huty” – coś znaczyło. Ta duma trwa w ludziach nadal, dzięki niej huta do dnia dzisiejszego żyje w pamięci ludzkiej. Dla wielu ludzi to była zawsze „nasza huta”, a nawet i „matka huta”.



Jako ciekawostkę zamieszczamy spis telefonów obowiązujących w Hucie "Warszawa" w roku 1959 z rozbiciem na poszczególne wydziały organizacyjne huty.

Spis przygotowano pismem technicznym.